Ciemne Zaułki Gadżetonu - recenzja Blizzone.pl

Ciemne Zaułki Gadżetonu - recenzja Blizzone.pl

Ach, Gadżeton! Miasto wielkich możliwości!” - tymi słowami wita nas narrator w zwiastunie najnowszego rozszerzenia do Hearthstone „Ciemne Zaułki Gadżetonu”. Starając się krótko podsumować to, co wniósł ten dodatek, nie sposób znaleźć lepszych słów.

„Ciemne Zaułki Gadżetonu” (ang. „Mean Streets of Gadgetzan”) to już czwarty dodatek do Hearthstone – internetowej karcianki studia Blizzard Entertainment. Podobnie jak w przypadku poprzednich rozszerzeń, tak i tym razem w ręce graczy oddano pokaźną liczbę nowych kart – tych jest dokładnie 132. Wszystkie zaś utrzymane są w klimatach szemranego miasta, jakim jest Gadżeton.


Gadżeton, tu gdzie gangów jest moc!

Już od jakiegoś czasu Hearthstone – choć oparty na kanwie świata Warcrafta – rządzi się własnymi prawami w kwestii fabularnej. Tytułowy Gadżeton tutaj jest ogromną metropolią, a jak wiadomo w dużym mieście czai się dużo problemów. Swoim klimatem nowy dodatek przywodzi na myśl czasy prohibicji, meloników, thompsonów i gangsterskich porachunków. W Gadżetonie – niczym w Nowym Yorku z lat 20 – trwa wojna gangów.


"Ciemne Zaułki Gadżetonu" wciągają swoim gangsterskim klimatem!

W mieście działają trzy wielkie grupy przestępcze. Są to stawiające na argument siły Posępne Zbiry, magiczni renegaci z Konfraterni, oraz działający z ukrycia Nefrytowy Lotos. Podział na gangi nie ma tylko charakteru fabularnego – każda z dziewięciu grywalnych w grze klas została przydzielona do któregoś z nich. Wykorzystano ten fakt, by stworzyć coś, czego wcześniej nie było – karty trójklasowe. Nie jest ich wiele, jednak możliwość wykorzystania tej samej karty tylko przez kilka klas jest naprawdę przyjemnym smaczkiem, dającym wiele ciekawych możliwości.


Gadżeton, szwindel przez dzień i noc!

Poprzez podział bohaterów między gangi, twórcy gry mogli lepiej skoncentrować się na tym, jakie karty i taktyki chcą wcielić w życie. Trzeba bowiem wiedzieć, że każdy z gangów posiada swoją specjalizację, te zaś przekładają się na nowe mechaniki i zagrania.


Kozakus, czyli alchemiczne "zrób to sam". Jego mikstury są naprawdę wybuchowe!

W ten sposób przodujące w przemycie broni Posępne Zbiry oferują swoim bohaterom karty, które masowo wzmacniają posiadanych na ręce stronników – pozwala to szybko zasypać stół silniejszymi stworkami. Nie brakuje także kart zdolnych zadać szybkie i bezpośrednie obrażenia przeciwnikowi. Z kolei zajmująca się wytwarzaniem nielegalnych eliksirów Konfraternia korzysta z m.in. mechaniki „jednej karty”, stosowanej wcześniej w taliach z Reno Jacksonem. Ponadto mistrz Konfraterni – Kozakus (legenda trójklasowa dla Maga, Kapłana i Czarnoksiężnika) – pozwala na tworzenie własnego zaklęcia przy wykorzystaniu kilku gotowych „komponentów”. Również i Nefrytowy Lotos ma coś w zanadrzu – oprócz wielu stronników zdolnych do ukrywania się, gang ten wprowadził mechanikę przywoływania Nefrytowych Golemów. Używając kart i stronników Lotosu wzywamy do walki armię konstruktów, zaś każdy kolejny golem jest silniejszy od poprzedniego.

Nefrytowe Golemy pozwalają szybko zdominować stół gry.

Oprócz nowych mechanik ekipa Blizzarda zadbała, by nie zapominać o wcześniej stosowanych zagraniach. Dodatek ten każdej z klas oferuje mnóstwo kart współgrających z wcześniej posiadanymi. Wojownik otrzymał więcej broni i prowokacji, Kapłan dostał kilka dodatkowych kart dla smoków itd.


Spluwy śpiewają „ratatatą!” na ulicach miasta Gadżeton!

Nowe karty i wprowadzane przez nie mechaniki musiały namieszać w samej rozgrywce. Tutaj pojawia się jeden z największych plusów tego dodatku – rozruszanie skostniałej już od dłuższego czasu „mety”, zwłaszcza w formacie Standard. Nie tylko wzbogacone zostały stare archetypy talii, lecz także pojawiły się zupełnie nowe. Control Warrior – polegający na żmudnym zbieraniu pancerza i czyszczeniu stołu – dostał konkurencję w postaci szybkiego i bardzo skutecznego Wojownika na piratach, a to za sprawą niepozornych kart, jakimi są Kaprawe Oczko i Pomniejszy Bukanier.


"Kaprawe Oczko" i "Pomniejszy Bukanier" dali taliom z piratami drugie życie. Arr!

Do tej pory zagrywający powoli, lecz sukcesywnie druidzi, otrzymali archetyp agresywnej gry na Nefrytowych Golemach. Talie operujące na ciągłym naporze stronnikami dostały w tym dodatku pole do popisu, niemniej wspinając się w górę rankingu można również spotkać grających na Reno Jacksonie i Kozakusie magów czy czarnoksiężników, zaś z nowym wsparciem Kapłan znów istnieje w Standardzie z solidnymi taliami kontrolnymi. Prawdopodobnie najmniej zmienił się szaman, który wciąż spełnia się w brutalnym aggro. Dużo rzadziej widuje się za to talie bazujące na kartach typu C'thun, czy N'zoth. Wywrotki w "mecie" są jednak tym aspektem Hearthstone'a, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.


Wszyscy zaprzedani, wszędzie pełno drani!

Dodatkowym atutem dodatku jest krótki wstęp fabularny, przy którym wykonujemy misje specjalne dla każdego z bossów gadżetońskich gangów. Dzięki nim możemy łącznie zdobyć 6 pakietów z kartami z tego rozszerzenia i – co ważne – misje te otrzymują także nowi gracze (po ukończeniu zadań otrzymywanych po samouczku). Dzięki temu nowicjusze mogą choć trochę nadgonić starych wyjadaczy. Prócz tego dostaliśmy także nową planszę, na której możemy staczać nasze karczemne pojedynki.

Wojna gangów to nie przelewki! Po której stronie się opowiesz?

Podsumowując: „Ciemne Zaułki Gadżetonu” mają w sobie wszystko, czego fani Hearthstone'a mogli oczekiwać po nowym dodatku. Pełno kart, nowe pomysły i mechaniki, dzięki którym rozgrywka jest bardziej różnorodna i co za tym idzie – jeszcze mocniej wciągająca. Dodając do tego klimatyczną, gangsterską otoczkę, otrzymujemy naprawdę udane rozszerzenie. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam szczęścia i sprytu w nadchodzących zmaganiach „na ulicach miasta Gadżeton!”*

* Zwiastun dodatku to mały majstersztyk. Spróbujcie wyrzucić sobie z głowy tę piosenkę!

OCENA OGÓLNA: 4+/5

Plusy:

  • Karty trójklasowe.
  • Nowe mechaniki.
  • Gangsterskie klimaty.
  • Wstęp fabularny z pakietami do zgarnięcia.

Minusy:

  • Czasem karty jak "Nefrytowy Idol" czy "Pomniejszy Bukanier" mogą się wydawać nieco przegięte.
  • "Meta" miała zwolnić, tymczasem przyspieszyła.

Piotr "Drwal Rębajło" Włuczkowski