Wywiad z Dominiką Repeczko - tłumaczką "narodzin Hordy"

Wywiad z Dominiką Repeczko - tłumaczką "narodzin Hordy"

Kwestia tłumaczenia praktycznie czegokolwiek związanego z grami Blizzarda zawsze wywoływała spór wśród sympatyków tematyki. Stąd nie trudno znaleźć osoby, które odnoszą się niechętnie - ba! Czasem wręcz wrogo do prób polonizacji WoWa, bądź StarCrafta. Ale jak to wygląda z książkami, które w ostatnim czasie w coraz większej ilości pojawiają się w naszym rodzimym języku? Postanowiliśmy udać się z tym do samego źródła!


Zapraszamy na wywiad z osobą, która brała udział w procesie przekładania ostatnich kilkunastu książek z uniwersów Blizza na język polski. Dominika Repeczko zajmuje się zarówno tłumaczeniem, jak i redakcją książek. Związała się z wydawnictwem "Fabryka Słów" już w 2002 roku, dzięki czemu mogła wziąć udział w pracach nad 6 pozycjami, które zostały wydane spod tego szyldu. Jednakże na tym nie poprzestała - bierze również udział pracach nad najnowszymi książkami wydawanymi przez "Insignis". Jej najnowsze prace to: "Illidan", "Durotan", "WarCraft - nowela filmu" oraz jeszcze gorące "Narodziny Hordy".




Michał Majka (Blizzone): "Narodziny Hordy" to ósmą książką, którą przetłumaczyłaś z kanonu literatury związanej z Blizzardem, a warto naliczyć również kilka innych pozycji, w których czuwałaś nad stroną redaktorską. Jak mocno odbiega praca nad pozycjami opartymi na grach od zwykłej literatury?

Dominika Repeczko: Ósmą? Nawet nie wiedziałam.
Ogólne założenia przekładu pozostają takie same – książkę musi się dobrze czytać i polski tekst powinien oddawać zamysł zagranicznego autora. Różnica polega chyba głównie na konieczności dostosowywania przekładu do obowiązującego nazewnictwa. A to znaczy, że trzeba korzystać z cudzych idei. Nawet nie tyle korzystać, co trzeba je zaakceptować i oswoić w tekście. I w takich przypadkach trafia się na super pomysły, które nam pasują od pierwszego słowa i na takie, co do których trudno nam się przekonać. Wiadomo, że problemem są zawsze te drugie.
Warcraft jest klasą sam w sobie, z uwagi na ogólną niechęć fanów do tłumaczenia nazw z ich ukochanego świata, czyli od razu na wejściu ma się grupę przeciwników przekładu. -50 do charyzmy na wejściu :)



MM: Czyli jak rozumiem grunt WarCraftowy jest trudniejszy, ale i bardziej satysfakcjonujący?

DR: Trudniejszy. To na pewno. Ale też łatwiejszy. Decyzją Wydawcy, który jednak ma na uwadze swoich czytelników, zostawiamy, jak pewnie wiesz, oryginalne imiona bohaterów, to jest pewne ułatwienie, bo imiona budzą najwięcej emocji. U mnie chyba też. Trzeba wpleść tylko polski odpowiednik w tekst i to z kolei bywa wyzwaniem, ale jakoś sobie radzę.
Z satysfakcją natomiast jest różnie. Sam pewnie wiesz, że szybciej ktoś napisze w sieci krytykę niż pochwałę. Dostałam nawet krytycznego maila, że może bym się tak przyłożyła do pracy, bo czytelnik znalazł w moim tłumaczeniu jakąś literówkę. To dołujące, że właściwie cała moja praca w oczach czytelników sprowadza się do literówek, bądź ich braku.
Sam powiedz, w ilu recenzjach przeczytałeś wzmiankę o jakości tłumaczenia? W ogóle w polskich realiach tłumacz jest często pomijany i niedostrzegany, a książki zagranicznych autorów ocenia się tak, jakby pisali po polsku.
Na szczęście w przypadku Warcrafta mam kontakt z fanami, z czytelnikami, mam szansę przeczytać, że im się podobało i to jest moja największa satysfakcja! Przeczytałam kiedyś w którymś z postów „nasza pani tłumacz” i to była ogromna nagroda. Dowiedziałam się, że moja praca oceniana jest na tyle pozytywnie, bym się „dorobiła” takiego poziomu akceptacji. Jeszcze się uśmiecham, jak sobie przypomnę.



MM: Trudno mi się nie zgodzić - brak u nas przeświadczenia o tym, że dobra książka powinna mieć też dobre tłumaczenie. Ostatecznie język polski do najprostszych nie należy i może czasem pozostawić duże pole do popisu!
Ale wracając do gier - wiem, że znasz chociażby Warcrafta oraz Diablo. Jak wpływa znajomość gier na tłumaczenie? Czy czasem znajomość odrobinę odmiennej historii w grze może utrudnić tworzenie przekładu?

DR: Z jednej strony znajomość gry daje takie uczucie, jakby wracało się do miejsc ulubionych. Trudno mi to dokładniej opisać, ale nagle zaczyna się opowiadać historię o „starych znajomych”. Jeśli w tekście znajdują się jeszcze nawiązania do gry to wzmaga to poczucie przebywania na dobrze znanym terytorium.
Odstępstwa od treści gry nie utrudniają tworzenia przekładu, bynajmniej, ale mogą irytować fana we mnie :).



MM: Warcraft cechuje się całkiem dużym słowotwórstwem. Czy jest jakieś słowo, bądź zwrot, który przysporzył ci szczególnie dużo problemów w trakcie pracy?

DR: O definitywnie: Illidari! Rany, co ja się natłumaczyłam dlaczego w książce są Illidanie! Że końcówka –ary/ari oznacza osobę/rzecz z czymś związaną, do czegoś przynależną. A zasady słowotwórcze w języku polskim są jednak inne niż w angielskim. Mogłam zamiast Illidan zrobić jeszcze Illidystów, ale to już chyba byłaby przesada. Gorzej brzmią.



MM: W maju ubiegłego roku mieliśmy okazję przeczytać prequel filmu "Warcraft: Początek", czyli "Durotana". Książka opowiada o tych samych wydarzeniach historycznych Draenoru, jednakże ze zniekształceniem, które zostało wprowadzone przez film. Czy ta rozbieżność fabularna utrudniała prace nad tłumaczeniem "Narodzin"?

DR: Wiesz, tłumaczy się to, co jest napisane. Swobodne traktowanie pewnych wydarzeń fabularnych może bardziej przeszkadzać autorowi, niż tłumaczowi, który dostaje materiał niejako gotowy do obróbki. Nie muszę się zastanawiać co i jak tłumaczyć, bo mam oryginał po lewej stronie ekranu :)
Jeśli natomiast w tak oględny sposób pytasz mnie, która historia lepsza, to sama się zastanawiałam. Z pewnością nie podobało mi się usunięcie Ner’zhula w filmowej wersji, okrojenie postaci Gul’dana. To spłycało całą historię. Z kolei historia Draki była pełniejsza i przez to sama postać została skreślona lepiej. Walka Mroźnych Wilków o przetrwanie też lepiej była zarysowana w „Durotanie”, za to w „Narodzinach” sam Durotan jest bardziej orkiem, w nowszej opowieści został bardziej zhumanizowany. Wydaje mi się, że kompilacja tych dwóch książek byłaby najlepsza, choć nie wiem w jakim zakresie należałoby uwzględnić żywioły i Ku’re.



MM: Może prozaiczne pytanie, ale patrząc po postaciach - czy masz swojego ulubieńca i najbardziej znienawidzoną osobę?

DR: Niezaprzeczalnie kocham Illidana. Uwielbiam takie niejednoznaczne postacie, wewnętrznie skonfliktowane, pełne. Tyrande, na przykład, zawsze wydawała mi się straszliwie mdła. Znacznie ciekawsza jest Sylvanas, szczególnie po przemianie.
Znienawidzone postacie u mnie zawsze podpadają pod ten sam typ: ograniczony, niezdolny do przemyśleń, wysłuchania argumentów. Uosobieniem tego, czego nie znoszę jest Maiev. Gotowa poświęcić wszystko i wszystkich, byle osiągnąć swoje cele. Niezdolna do przemyśleń. Tępa.
I nie chodzi o to, że prześladowała Illidana, do którego żywię odmienne uczucia, tylko o to szczególne przekonanie o własnej wyższości, patencie na rację i głuchotę na wszelkie argumenty. W życiu też tacy osobnicy przyprawiają mnie o nerwowe drganie powieki :)



MM: Czy chciałabyś coś na koniec powiedzieć dodatkowego wszystkim czytelnikom?

DR: Przede wszystkim chciałabym podziękować za to, że zauważyli moją pracę. Nie spodziewałam się, że tak zostanę doceniona, tłumaczom rzadko się to zdarza. Tymczasem otrzymałam niesamowite wsparcie ze strony społeczności fanów i jestem za to niezmiernie wdzięczna. Jak również z to, że zawsze byli gotowi dyskutować i dywagować, szukać najlepszych opcji tłumaczeń i w nieskończoność omawiać istniejące. Nie tylko służyli mi pomocą w przypadku problemów, ale i utwierdzili w przekonaniu, że mimo kolejnych reform szkolnictwa i coraz to nowszych podstaw programowych nie ginie w narodzie miłość do ojczystego języka. I oby tak dalej.


Bardzo dziękujemy za możliwość przeprowadzenia wywiadu i czekamy z niecierpliwością na kolejne pozycje WarCraftowe (ale i Diablowo-StarCraftowe) w języku polskim! I myślę, że mogę spokojnie napisać w imieniu społeczności: dziękujemy na wspaniałą dotychczasową pracę. Chcemy więcej! :)



Zajrzyjcie również do wywiadu IEMowego z Williamem Kingiem - autorem Illidana