Relacja #pocoperniconie. Jak go zapamiętaliśmy?

Relacja #pocoperniconie. Jak go zapamiętaliśmy?

3 dni. 7 budynków. 65 sal programowych. 70 gości specjalnych. 500 prelegentów. 800 punktów programu. 800 wolontariuszy. 1300 godzin atrakcji. 3700 uczestników. I dwa pożyczone opakowania trytek. Copernicon 2017 zakończył się tydzień temu, jednak wciąż nie możemy przestać o nim rozmawiać! Jak go zapamiętaliśmy?

Podejście organizatorów do toruńskiego święta fantastyki jest unikalne. Było to widoczne odkąd tylko pojawiliśmy się na miejscu. Nie znamy innego Festiwalu, który tak przekształca ścisłe centrum miasta w stolicę wszelakiej niesamowitości. Nie da się temu ująć uroku.

Swoje pierwsze kroki skierowaliśmy ku Akredytacji umieszczonej w grupie namiotów. Parę chwil później podążaliśmy do Młodzieżowego Domu Kultury, gdzie w sali 100 czekał na nas Blok Gier Elektronicznych. Trzeba przyznać, że rozległość Coperniconu to równie wielka zaleta, co niestety wada. Z jednej strony, pojemność tego wydarzenia jest ogromna, i z pewnością dodając kilka dodatkowych budynków, za sprawą sporych odległości między nimi ze spokojem Festiwal zmieściłby wszystkich lubiących profil FB Blizzone.pl (tj. ponad 10 tys. osób). Z drugiej, odbywanie 15 minutowych spacerów w celu przenoszenia się między wyczekanymi atrakcjami w pewnym momencie zaczyna być dość… męczące. Czego jednak nie da się odebrać, to wspaniały klimat, jaki to piękne miasto buduje. Copernicon po prostu doskonale z nim współgra.

Na czele Bloku Gier Elektronicznych Coperniconu 2017 stał doświadczony w realizacji takich wydarzeń Krzysztof “Scorpio” Bogacki, członek redakcji CHIP.pl oraz właściciel serwisu NerdHub, który gorąco polecamy.

Pierwszy dzień w naszej strefie poświęciliśmy HearthStone’owi, komputery szykując do turnieju Heroes of the Storm startującego następnego dnia. Dodatkowo, przygotowaliśmy pozostałe dostępne pozycje Blizzarda, aby w ramach wolnego grania każdy mógł z nich skorzystać. W tym czasie reszta Coperniconu budziła się do życia, startowały pierwsze prelekcje i inne atrakcje. Największe oblężenie przeżywała w tym czasie Akredytacja, gdzie we wspomnianych wcześniej namiotach trwała walka z problemami technicznymi, które jednak szybko i sprawnie zażegnano.

Słówko o zespole. Na miejsce przyjechaliśmy w ekipie zdolnej obsługiwać trzy turnieje (w tym jeden ze wsparciem lokalnej grupy HearThorn - fantastycznej gromady organizującej lokalne wydarzenia związane z HearthStonem) oraz wolne granie w kilka tytułów. Nasze działania wspierał Hyperbook, dostarczając 10 wysokiej klasy laptopów gotowych sprostać wymaganiom rozgrywek turniejowych. O sprzęcie tej marki możemy powiedzieć jedno: tu cena naprawdę świadczy o jakości. Komputery mają ogromny zapas mocy. Są też dość masywne, ale ich odporna konstrukcja i wzorowe chłodzenie wynagradzają to z nawiązką.

Zmierzając pod koniec dnia do akademika, w którym mieliśmy przyjemność gościć, mijaliśmy grupki cosplayerów oraz “darmotulaczy”, oznaczonych charakterystycznym już napisem “free hugs”. Copernicon rozlewał się po starówce i okolicy. Wyjątkowe - to słowo naprawdę nie oddaje prawdziwego charakteru tego, co nas otaczało.

Sobota rozpoczęła się od… końca. Swój kres znalazły zapisy do turnieju HotS. Łącznie wystartowały 4 drużyny, każda w pełnym 5-osobowym składzie. Do wygrania było niemało: w puli dla dwóch pierwszych miejsc znajdował się okrągły 1000. I choć nie były to złotówki, ale jednostki waluty konwentowej do wykorzystania w festiwalowym sklepiku, trzeba było przyznać, że niektórym oczy zaświeciły się na myśl o wygranej.

Zabawna jest kreatywność Polaków w tworzeniu nazw drużyn. W przypadku turnieju HotS aż dwa zespoły posiadały w nazwie jakieś warzywo: pomidory oraz buraczki. Czyżby wpływ kampanii marketingowej dwóch popularnych marek marketów w kraju? Warto jednak wspomnieć, że poziom sobotnio-niedzielnych rozgrywek był dość wyrównany, a castowane były one przez naszego czarnego konia streamingu: ItzNaix. Ze wsparciem przybył szef produkcji, Eutanasya. Całość nagrań znajdziecie na naszych kanałach HearthStone i Heroes of the Storm w serwisie Twitch.

Oczywiście, Blok Gier Elektronicznych nie tylko Blizzardem stał. W samej naszej sali znajdowały się także liczne stanowiska komputerowe z tytułami nieco bliższymi wyrażeniu “retro”: Heroes of Might and Magic 3 oraz Worms. W budynku Młodzieżowego Domu Kultury, gdzie rezydowaliśmy, odbywały się też prelekcje na tematy związane z grami i nie tylko. Uczestnicy Coperniconu mieli także sposobność pogrania z wykorzystaniem gogli do rzeczywistości wirtualnej. Były też gry muzyczne, z których największym powodzeniem cieszył się singstar (karaoke) - choć nas osobiście najbardziej przyciągało stanowisko DDR (z matami do tańca).

Weekend na Coperniconie upłynął nam szalenie szybko. Paru osobom przyniósł też wieczną sławę i dostęp do bogactwa nagród Sklepiku Konwentowego. W turnieju HearthStone Wild zwyciężył Herman Żatuchin (SpellCrafter#2675), pokonując 8 przeciwników i znajdując przy tym czas na poprowadzenie prelekcji nt. HearthStone’a dla początkujących. W turnieju z taliami Standard zmierzyło się 16 uczestników, a zwycięzcą został Bartłomiej Ott (Mupik#2819)*. Wreszcie, turniej Heroes of the Storm: 20 osób (4 drużyny), jeden walkower i niesamowity klimat rozgrywek, gdzie konkurujące drużyny wykazały się znajomością zasad fair play. Zwyciężył zespół Zniecierpliwionych Buraczków, pokonując w finale Drużynę Potężnego Chrapacza.

Copernicon to niesamowite wydarzenie. Może się powtarzamy, ale fantastyczny klimat wzbogacony o otaczającą wydarzenie aurę toruńskiej starówki sprawia, że każdy szanujący się konwentowicz czy fantasta powinien tam się pojawić choć raz w życiu. My byliśmy i mamy nadzieję, że i za rok tam zagościmy.

* - w drabince w serwisie Challonge wdarł się błąd - Assasino#2403 zrezygnował z finału, tym samym walkę podjął jego oponent, Mupik#2819, zwyciężając z TylkoMilko#2121.

Uwaga! Galerię zdjęć wykonanych przez nas na Festiwalu znajdziecie na Wydarzeniu w serwisie Facebook.