Elo Hell - czym jest i czy w ogóle istnieje?

Elo Hell - czym jest i czy w ogóle istnieje?

Spotkałeś kiedyś kogoś, mówiącego „Powinienem być w TOP 500, ale ciągle dostaje noobków do teamu”? Na pewno miałeś tą przyjemność. Często tacy gracze uważają, że utknęli w tak zwanym „Elo Hell”. Zastanówmy się więc co to właściwie jest.

Istnienie Elo Hell zakładają gracze większości gier, w których znajduje się system rankingowy. Piekło to zakłada, że większość meczów jest skazana na porażkę, lub w teamie zawsze będzie jakiś troll lub osoba ułatwiająca przeciwnikom dojście do zwycięstwa. Często też tłumaczone jest to w sposób „Mam 50% szans na przydzielenie do dobrego teamu”. Elo Hell najczęściej określa jakiś przedział rang np. 1000-2000 w przypadku Overwatch. Jednak czy gracze z tego przedziału są naprawdę tacy źli? Naprawdę nie możemy z tym nic zrobić i zostajemy w piekle na dobre? Załóżmy istnienie Elo Hell. Nie wygląda to raczej tak, jak większość graczy sobie wyobraża.

Można wysnuć kilka bardziej prawdopodobnych teorii na istnienie elo hell, ale skupimy się na dwóch z nich. Pierwsza zakłada, że wszystko zależy od nastawienia gracza i nie ma znaczenia w jakiej randze się znajduje i jak bardzo system doboru teamu go nie lubi. Często, gdy zbliżamy się do rangi, na którą według nas zasługujemy, lub odwrotnie, zaczynamy coraz mniej ufać naszej drużynie. Mimo że gracze w naszym zespole zmieniają się co mecz i nie mamy pojęcia o ich prawdziwych umiejętnościach, dalej nie jesteśmy w stanie im zaufać. Wpływa to negatywnie na naszą grę i sprawia, że staramy się wziąć jak najwięcej zadań na swoje barki. Zabijanie przeciwników? To moja robota. Ochrona sojuszników? To też moja działka. Nie tędy droga, przecież w drużynie znajdują się też inni, których można zwyczajnie czasem odciążyć, czy podpowiedzieć im co mogłoby być lepsze/zagrane inaczej. Kluczem jest komunikacja.

Druga teoria istnienia Elo Hell podchodzi do tego w nieco inny sposób, ale w pewnym sensie można ją połączyć z pierwszą tezą. Powiedzmy, że gracz znajduje się w Platynie 2600, ale gra faktycznie na poziomie Diamentu 3100. Grając na wyższym poziomie niż się obecnie znajduje, powinien bez większych problemów nabić 3,1k SR. Teoria numer dwa zakłada, że w takim przypadku, im bliżej rangi, na którą gracz zasługuje, tym trudniej będzie mu się wspiąć na ladderze. Blisko poziomu na którym gramy, spotykamy większą ilość graczy, którzy również stoją na wyższym poziomie niż obecnie są i to oni mają największy wpływ na grę. Może to sprawiać wrażenie, że coraz mniej w meczu mamy do powiedzenia, a jednocześnie ciągle uważamy, że gramy lepiej niż reszta drużyny. Stąd uczucie Elo Hell. Bardzo prawdopodobne jest, że gramy lepiej lub na takim samym poziomie co reszta drużyny i wtedy nasz poziom przy nich wydaje się mniejszy. Przez to zakładamy, że piekło istnieje tuż przy randze, na którą myślimy, że zasługujemy i pojawiają się myśli typu: "Jestem od nich lepszy, a oni ciągną mnie w dół", lub zwykły brak wiary w swoje umiejętności, co może prowadzić do popełniania podstawowych błędów.

Czy uważacie, że Elo Hell jest miejscem, które naprawdę istnieje? Może macie swoje własne piekiełko, z którego nie możecie się wydostać? Jeżeli tak jest, to głowa do góry, może trochę wyluzujcie i nigdy, ale to nigdy nie rozkazujcie swojej drużynie. Zamiast tego sugerujcie, działa to lepiej i nie podważa umiejętności, które każdy ma wysokie, tylko może rola lub mapa meczu nie odpowiada :)

Dajcie znać co o tym sądzicie w komentarzach i dołączcie do dyskusji na naszej grupie na Facebooku poświęconej Overwatch oraz na grupie całego portalu Bizony Blizzone. Zapraszamy!