Problem wyboru postaci – grać pod siebie czy pod drużynę?

Problem wyboru postaci – grać pod siebie czy pod drużynę?

Wszyscy gramy dla przyjemności, to jasne. Overwatch daje nam wiele możliwości, by móc się dobrze bawić. Swoboda w tej grze to wspaniała rzecz, ale potrafi również sprawiać problemy. Jeden z nich pojawia się na początku każdego meczu, na ekranie wyboru postaci. By móc go rozwiązać, powinniśmy zastanowić się nad jedną kwestią. Co sprawia nam większą przyjemność, granie z góry wybraną postacią bez względu na wszystko czy dostosowanie się do potrzeb drużyny?

Z pewnością znajdzie się spora grupa ludzi, dla których odpowiedź na to pytanie jest prosta. W końcu co to za frajda tańczyć, jak nam zagrają? Okazuje się jednak, że ta sprawa nie jest czarno-biała. Rozłóżmy ją więc na czynniki pierwsze.

Wybór bez względu na resztę drużyny

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest to najlepsza decyzja. Mamy szansę zagrać ulubioną postacią, sprawić, że w maksymalnym stopniu wykorzystamy swój potencjał w danej roli. Z tego powodu odczuwamy komfort psychiczny, mamy też większą pewność siebie. Gra to praktyka, a praktyka to pierwszy krok do mistrzostwa. W wielu przypadkach otrzymujemy szansę, by udowodnić, że dajemy sobie radę bez względu na warunki, że nawet niestandardowa postać może się dobrze sprawdzić, jeśli się jej prawidłowo używa. Brzmi fantastycznie, prawda? Niestety, wybór postaci bez względu na drużynę niesie ze sobą kilka przykrych konsekwencji, z których musimy zdawać sobie sprawę.

W sytuacji, gdy zdecydujemy się na niestandardową postać, jeszcze przed rozpoczęciem meczu morale naszej drużyny gwałtownie spadają. Jeśli nie dostosujemy się do mety, czy wybierzemy bohatera spełniającego rolę, która jest już zajęta, to negatywnie wpłyniemy na psychikę sojuszników, sprawimy, że ich wiara w wygraną jest mniejsza. Wynika to z tego, że ludzie z reguły nie ufają nieznajomym, szczególnie, gdy podejmują ryzykowne lub początkowo niezrozumiałe decyzje.
W trakcie meczu może okazać się, że w drużynie przeciwnej znalazło się wiele kontr na naszego ulubieńca. Wtedy staniemy się bezużyteczni, gra nie sprawi nam przyjemności, prędzej spowoduje frustrację. Słaba gra i źle skomponowana drużyna zwiększą szansę na porażkę z lepiej dobranym zespołem przeciwnym. W sytuacji, gdy nad wynik przedkładamy możliwość poćwiczenia gry danym bohaterem, przegrana nie wydaje się taka straszna. Jeśli jednak zostaniemy totalnie zdominowani, a mecz będzie krótki i jednostronny, to na pewno nauczymy się czegokolwiek?

Okazuje się, że uparte trwanie przy swojej decyzji może mieć różne konsekwencje. Z jednej strony możemy dać naszej drużynie ogromną przewagę. Z drugiej strony zaś bardzo prawdopodobne jest, że nasz wkład w grę będzie zerowy.


Hanzo i Trupia Wdowa to postaci wysokiego ryzyka. We właściwych rękach mogą przynieść wiele korzyści, lecz niewłaściwie użyci spowodują duże straty.



Wybór pod drużynę

Dla sporej liczby graczy ważna jest przyjemność płynąca z samej rozgrywki. Przedkładają oni dobro zespołu ponad własne pragnienia. Wielu takie zachowanie może uważać za bezsensowne, w końcu co to za frajda grać czymś, czym nie chcemy? Taka postawa ma swoje wady, ale posiada równie wiele zalet.

W każdej konfrontacji bardzo ważny jest aspekt psychologiczny. Wiara w zwycięstwo i pewność siebie są bardzo ważne, dają dużą przewagę na start. Dobrze, by cała drużyna od początku miała wysokie morale. By zagwarantować wszystkim dawkę pozytywnych emocji, warto postarać się o ułożenie dobrze skomponowanego zespołu. Jeśli dzięki naszemu poświęceniu drużyna zanotuje lepsze wyniki, to czerpiemy zdecydowanie większą przyjemność z gry, a nasze samopoczucie się poprawia. Plusów jest więcej, dzięki naszej elastyczności nie ograniczamy się do jednej roli, mamy szansę przekonać się do postaci, z którymi wcześniej nie mieliśmy wiele do czynienia. Zdobywamy umiejętności przydatne w kolejnych grach, rozwijamy się we wszystkich kierunkach. Z czasem dostosowanie się do warunków w meczu będzie dla nas jeszcze prostsze! Dzięki temu możemy też spojrzeć na grę z zupełnie innej perspektywy, dostrzec, że Ana może mieć czasem problem z wyleczeniem skaczącego po całej mapie Genji'ego.
Ja osobiście czerpię nieporównywalnie większą przyjemność, gdy widzę, że moja drużyna dobrze ze sobą współpracuje, gdy dominujemy przeciwnika. Nie odczuwam potrzeby, by przekonywać innych, że swoją niesamowitą grą potrafię sam ugrać mecz. Wolę to robić z całym zespołem.

Rzeczywistość nie zawsze jest tak kolorowa. Zmuszenie nas do gry inną postacią, niż chcielibyśmy, czasami niesie dla wszystkich przykre konsekwencje. W skrajnych sytuacjach, gdy nie mamy pojęcia o sposobie użycia danego bohatera, bardziej przeszkadzamy, niż pomagamy. Mimo szczerych chęci nasz wkład w grę może być bardzo mały. Tracimy też okazję do treningu z naszym ulubieńcem. No i oczywiście nie mamy takiej radości z gry.

Ludziom utrwalił się nawyk, który wynieśli z innych strzelanin. Sprawia on, że za najważniejsze uznaje się eliminacje. Z tego powodu tak często wybiera się bohaterów ofensywnych. W Overwatch sprawa wygląda nieco inaczej. Tutaj nawet najlepszy DPS nie wykorzysta w pełni swojego potencjału, jeśli nie wesprze go healer i tank.


Ogromny wpływ na naszą decyzję powinien mieć tryb, w którym będziemy rywalizować. Bez Limitu cechuje się największą swobodą, jest to najlepsze miejsce do eksperymentowania. Nasuwa się jednak pytanie, czy faktycznie warto tam grać byle czym? W mojej opinii, jeśli oczywiście nie mamy zamiaru trollować, to niekoniecznie. Istnieje parę kompozycji, które dzięki dublowaniu postaci stają się bardzo mocne (i dzięki którym szybko można zdobyć dodatkowe paczki!). Warto w taki sposób korzystać z braku ograniczeń, z pewnością dużo więcej zdziałamy.

W Szybkiej Grze dużo zależy od naszego nastawienia. Możemy przygotowywać się do meczów rankingowych i grać na pełnym skupieniu albo po prostu wykorzystać parę chwil wolnego, by luźno sobie pogrywać. Jak byśmy nie wybrali, miejmy cały czas z tyłu głowy, że psucie rozgrywki innym nie dostarcza rozrywki nikomu!

Gry rankingowe to przede wszystkim współpraca. Tam gra się po wyniki. Samolubne zachowanie i brak chęci do kooperacji nie skutkują niczym dobrym. Sugeruj, nie rozkazuj! Proponuj, nie narzekaj! Dobro drużyny jest najważniejsze!

Tutaj trudno dojść samemu. Kluczem jest współpraca.


Co zrobić, by wszyscy byli zadowoleni? Przede wszystkim starać się dogadać, wielu ludzi jest otwartych na propozycje. Wiadomo, że nie wszyscy zaliczają się do tego zacnego grona, ale zawsze warto spróbować. Swojego czasu stworzyliśmy poradnik, który znacznie ułatwia komunikację, możecie znaleźć go TUTAJ. Wspomniany sposób czasem się sprawdza, ale jest też drugi, znacznie bardziej efektywny. Mówię tu o znalezieniu drużyny. W grupie zawsze raźniej, a Overwatch to przecież gra zespołowa. Już dawno ustaliłem sobie zasadę, że w każdym meczu muszę mieć obok przynajmniej jednego znajomego. Taka postawa stwarza dużo większe możliwości. Polecam przeszukanie Internetu, w wielu miejscach są ludzie chętni do wspólnej gry. Warto też pamiętać o możliwości zmiany bohatera w trakcie meczu. Powinno to załagodzić wszelkie konflikty, ale niestety ludzie często o tym zapominają.

Ja sam zazwyczaj staram się dopasować swojego bohatera pod resztę drużyny. Niedługo po premierze gry zauważyłem, że strzelanie w przeciwników rewolwerem nie sprawia mi takiej frajdy, jaką daje mi współpraca. To właśnie kombinacje różnych umiejętności, zgranie co do sekundy oraz efektywna i efektowna kooperacja dają mi największą radość. Przez potrzebę dostosowania się, zacząłem grać kilkoma bohaterami, których wcześniej z jakiegoś powodu nie lubiłem. Od tamtego czasu całkiem sprawnie posługuję się Zenyattą oraz Aną, chociaż od początku jakoś do mnie nie przemawiali. W każdej roli mam jakiegoś ulubieńca, więc tak naprawdę łączę swoje preferencje z potrzebami drużyny. Wam wszystkim życzę tego samego, byście w końcu czerpali przyjemność z gry i jednocześnie nie zabierali jej innym! Kamil Nowak

źródła screenów:
playoverwatch.com
twinfinite.net
A_Seagull