Duchy, zergi i emitery. Historia Starcrafta, cz. 4

Duchy, zergi i emitery. Historia Starcrafta, cz. 4

Rewolucja Antigi wywołała panikę wśród Konfedratów. Technicy Arcturusa wychwytywali ich przekazy i łączenia między stacjami a siedzibą główną na Tarsonis.

Wśród nich udało im się znaleźć to:

- Mówi generał Duke, nadaję ze statku Szwadronu Alpha, Norad II! Rozbiliśmy się i zostaliśmy otoczeni przez zergi! Żądam natychmiastowego wsparcia od kogokolwiek, kto odbiera tę wiadomość! Powtarzam – potrzebne natychmiastowe wsparcie!

Arcturus, Jim i Kerrigan wspólnie wysłuchali tego wezwania.

- Zergi? Tutaj? – zdziwił się Jim – mają to, czego chcieli. Teraz sami zobaczą jak to jest być częścią tego bałaganu.

- Jimie, chcę żebyś tam zszedł i uratował generała. – Powiedział spokojnie i pewnie Arcturus.

- Chyba tego nie usłyszałem?

- Arcturusie – wtrąciła się dotąd milcząca Kerrigan – czyś ty oszalał?

- Posłuchajcie, wiem, że Duke to drań bez serca, ale cała kolonia nie powinna cierpieć z tego powodu. Poza tym, generał Konfederatów może okazać się potężnym sojusznikiem. To jest szansa, której nie możemy przegapić.

- W ogóle mi się to nie podoba – skwitowała Kerrigan.

- Nie mówię, że ma ci się to podobać – Arcturus odparł niemal zaskoczony, jakby komentarz Sary był bynajmniej na miejscu – mówię, że masz to zrobić – dodał już zdecydowanie ostrzej.

- Tak jest.

Jim i Kerrigan zastali krainę pod płaszczem biomasy. Zergi były z każdej strony, rój rozciągał się od zachodu po wschód, sięgając też daleko za horyzont. W oddali unosił się czarny dym, a dźwięki karabinów i eksplozji znaczyły, że ktoś jeszcze walczył.

- Chyba długo nie pociągną – pomyślał na głos Jim – zergów jest za dużo…

Nie tracili jednak ducha. Wysadzając legowiska zergów, strzelając do wszystkiego, co miało więcej niż dwie nogi lub nie miało żadnych, torowali sobie drogę na przód.

Goliaty i marine otaczały Norada II, w kilku miejscach rozstawiono też bunkry. SCV przemieszczały się między statkiem a wojskowymi, donosząc zapasy, amunicję i wszystko, co przydawało się w obronie. Raynor ze swoim oddziałem podeszli bliżej miejsca katastrofy, strzelając do czyhających w pobliżu zergów.

- Jesteście ostatnimi, których się tutaj spodziewałem – odezwał się, przez intercom, Duke – gdzie jest haczyk, Mengsk?

- Haczyk?! – oburzył się Jim – ja ci zaraz dam haczyk, ty obleśny, Konfederacki skurw... - przerwał mu nagle Arcturus.

- Jim, wystarczy, ja z nim będę rozmawiał. Konfederacja rozpada się, Duke. Kolonie wypowiedziały jej otwartą wojnę, zergi panoszą się niekontrolowane. Co by się tu dziś stało, gdybyśmy się nie pojawili?

- I co? – zapytał znudzonym głosem generał.

- Oferuję ci wybór. Możesz wrócić do Konfederatów i przegrać, lub dołączyć do nas i ocalić całą rasę przed zniszczeniem przez zergi. Nie uważam, żeby był to trudny wybór.

- Mam dołączyć do was? Jestem generałem, do jasnej cholery…

- Generałem bez armii. Ja oferuję ci stanowisko w moim biurze! Nie jakiś fotel w stacji Odwrotnego Prądu. Nie sprawdzaj mojej cierpliwości, Edmund.

- W porządku, Mengsk. Mamy układ – zrezygnowanym głosem odparł tamten.

- Podjąłeś słuszną decyzję, generale Duke.

Jim włączył się na kanał transmisji bezpośrednio do Mengska.

- Nie wierzę, że ufasz tej żmii!

- Nie bój się, Jim. To teraz nasza żmija – odpowiedział spokojnie Arcturus.

Jakiś czas później wszyscy spotkali się na sekretnej stacji w Antidze Prime. Komputer przygotował dla nich raport, którego nikt nie chciał słyszeć.

- Lokalizacja bazy została zdemaskowana. Wielki oddział Konfederatów rozbił obóz na Antidze Prime.

- Witajcie – przywitał wszystkich Mengsk – wiem, że obawiacie się sił zbrojnych Konfederacji, ale najpierw muszę z wami coś przedyskutować. Wygląda na to, że dyski, które zdobyłeś, Jimie, wcale nie posiadają planów broni.

- Nie jest sekretem – podjęła Kerrigan – że Konfederacja prowadzi program dla psychicznie uzdolnionych ludzi,

szkoląc ich na Duchy. Ci, którzy prowadzili te programy odkryli, że zergi można zestroić z psychiczną emanacją Duchów.

- Więc zergi są tu ze względu na ciebie, skarbie? – zapytał Jim – robi się coraz ciekawiej…

- Zamknij się – uciszyła go Kerrigan – wszystko, co jest związane z Duchami i zergami, Konfederacji trzymali w sekrecie. To, co udało nam się ukraść jest niewielkim, ale kluczowym elementem całej układanki: Transplanarycznego Emitera Fal Psionicznych. Te emitery nadają fale zbliżone do tych, które wytwarzają Duchy, jednak o wiele większej sile. Zasięg tych urządzeń ogarnia inne światy…

-… Konfederacja używała tych Emiterów Fal Psionicznych, by zwabić zergi do odizolowanych miejsc. Jednym z takich miejsc była kolonia Mar Sara – Mengsk dokończył wypowiedź Kerrigan.

- O czym ty mówisz? – odezwał się Jim.

- Mówię, że zergi to sekretna broń wytworzona przez Konfederację. Mówię, że wszyscy byliśmy obiektami badań broni Konfederatów.

Na chwilę zapadła cisza. Choć historia powiedziana przez Mengska i Kerrigan wydawała się niemożliwa, to wszystko zaczęło układać się w całość. Nie znajdowali argumentów, by temu zaprzeczyć.

W końcu Mengsk dokończył.

- Tak samo, jak do zniszczenia Korhalu wykorzystali broń nuklearną, zapewniając sobie rządy, tak teraz chcieli wykorzystać zergi do wyeliminowania swoich pozostałych rywali. Tylko, że tym razem ich ręce pozostaną czyste, bo przecież kto będzie podejrzewać, że kosmici są ich wyrobem? Nie, Konfederaci zrobią z siebie bohaterów, przybywając i niszcząc zergi. Nadszedł czas, by w końcu zapłacili za swoje zbrodnie i tak się składa, że wiem, jak to zrobić. Kerrigan – Mengsk nagle zwrócił się do swojej zastępczyni – umieścisz Emiter w bazie Konfederatów, którą rozbili w naszym sąsiedztwie. Gdy przybędą zergi, zniszczą blokady, a ty uciekniesz.