En Taro Tassadar! Historia Starcrafta, cz. 9

En Taro Tassadar! Historia Starcrafta, cz. 9

Rój zergów w pobliżu prowincji Scion został zniszczony, jednakże protosom przyszło zapłacić wysoką cenę za swe zwycięstwo.

Pretor Fenix, bohater i Zarządca Templariuszy, został zabity podczas napaści. Konklawe przekonane, że ich strategia odnosi sukces w wojnie z zergami, zaprzestała wspierać swą rasę wiedzą i doświadczeniem, zajmując się osobistymi potyczkami. Sędziemu Aldarisowi zostało zlecone odnalezienie i aresztowanie nieobliczalnego Tassadara, oraz sprowadzenie go na rodzimą planetę, gdzie wykonany zostanie wyrok za jego zdradę.

Teraz, jedynie z niewielkim oddziałem floty dla własnej obrony, Aldaris podróżuje do spopielonego świata Char, mając nadzieję, że odnajdzie tam gdzieś Tassadara.

Aldaris za pośrednictwem komunikatora wygłosił przemówienie do towarzyszących mu protosów:

- Bracia! Wiem, że niechętnie opuściliście Aiur, zwłaszcza w tej mrocznej godzinie i że wciąż bolejecie na myśl o stracie swego brata broni, Fenixa. Pamiętajcie jednak, że żył on i umarł jako Templariusz. Dosięgnął końca Khali. Nie ma większej chwały, niż to. My, Sędziowie, jesteśmy wzywani by widzieć więcej, niż może się wydawać: by dopilnować, że nasz lub jest bezpieczny i jest dla niego przyszłość. To nie zergi, lecz łajdak Tassadar jest dla nas teraz największym zagrożeniem. Jeżeli pozwolimy mu swobodnie szerzyć plugawe wizje Mrocznych Templariuszy w Aiur, to wszystko przepadnie. Odnajdziemy go i doprowadzimy przed osąd. – Choć żaden z protosów nie widział Aldarisa, jego głos silnie i pewnie rozbrzmiewał na statkach. – Tassadar twierdził, że ten świat został opuszczony przez zergi, by najechać Aiur. Jednakże ja wciąż wyczuwam czyhający tu mrok. Bądźcie gotowi na wszystko. Jeśli jakieś zergi wciąż zostały na tym świecie, z pewnością muszą już wiedzieć o naszym przybyciu.

Przekaz się skończył. Protosi szykowali swe ostrza do boju, formowali szyki i przygotowywali się do desantu na Char. Rozkazy Aldarisa jak i sam cel misji były relatywnie proste – przybyli tu, by schwytać Tassadara, zdrajcę i dezertera. Żaden zerg im w tym nie przeszkodzi.

Aldaris szybko znalazł Tassadara. Dzięki mocy psionicznej wyczuł, że kilka godzin drogi od miejsca lądowania wzniesiono Nexus, a po zbadaniu tego terenu jego wojska znalazły zbiega. Towarzyszył mu człowiek.

- Aldarisie, protoscy bracia, jak to się stało, że tu jesteście? – Zapytał całkowicie zaskoczony Tassadar, gdy Sędzia ze swym wojskiem zbliżał się do niego. – Już miałem porzucić wszelkie nadzieje na uratowanie…

- Przybyłem tu, by cię aresztować i zabrać na Aiur, byś stanął przed obliczem sprawiedliwości.

- Aresztować mnie? – Zapytał zdziwiony Tassadar. – Aiur płonie pod naporem zergów, a ty kłopotałeś się tak daleko, by mnie aresztować?!

- Nie daj się w to wciągnąć, stary. Wiem, co mówię.

- Kim jest ten człowiek, Tassadarze? – Odezwał się Aldaris, kładąc mocny nacisk na nazwę rasy obcego, podkreślając swe obrzydzenie i odrazę.

- Człowiek to Jim Raynor, koleżko. I nie dam się nikomu uciszyć. Nawet protosowi. – Odpowiadał zaciekle Jim.

- Zabawne – Podsumował Aldaris. – Tassadarze, twój gust do kompanów jest jeszcze bardziej niewytłumaczalny. Wojownicy, przygotujcie się do...

- Bracia, czekajcie! - przerwał mu nagle Tassadar. Nie wiem, co wam o mnie opowiedzieli, lecz to, co zrobiłem, zrobiłem dla Aiur. Pomóżcie mi znaleźć Zeratula i jego Mrocznych Templariuszy. Tylko oni mogą pokonać mózgi Nadświadomości. Gdy już wygramy, z chęcią oddam się osądowi Konklawe.

- Nie do pomyślenia! Namawiasz nas do bratania się z Mrocznymi Templariuszami tak, jak sam to zrobiłeś?! – Wybuchnął oburzony Aldaris. - Całkowicie oszalałeś, Tass...

- Będziemy o nich mówić z szacunkiem, Aldarisie - znów przerwał mu Templariusz. Naprawdę wiele można wyjaśnić, odnajdując Zeratula…

Sprzeczki trwały jeszcze pewien czas. W końcu jednak Aldaris zdecydował się jedynie oglądać poczynania zdrajcy, a jego wojsko przyglądało się wszystkim ruchom Tassadara. Ten, wraz z pomocą ludzkiego sojusznika odnalazł magiczne źródło, które wskazało Templariuszowi drogę do Zeratula. Choć nie był to koniec wyprawy, nawet Aldaris czuł ulgę, że nie zostają w tym samym miejscu zbyt długo. Przebywając już w swoim statku, na orbicie Char, Sędzia znów myślał tylko o rozkazach, które otrzymał. Skierował kolejny komunikat do swych wojowników.

- Pozwalając Tassadarowi na próbę uratowania Mrocznych Templariuszy, otwarcie pogwałciliście wolę Konklawe. Niech temu szaleństwu nastąpi koniec teraz, a Konklawe, być może, okaże wam łaskę. – Jeżeli Sędzia liczył, że i tym razem zagrzeje krew swych wojowników, srogo się mylił. Nagle z przekaźników odezwał się Tassadar.

- Nie pozwólcie mu się kontrolować! Sędzia od dawna już podejmuje decyzje, które sprowadzą koniec na Templariuszy. Czas, byśmy działali na własną rękę.

- Ah, Tassadarze, czy upadłeś już aż tak nisko? Pomyśleć, że byłeś naszą największą nadzieją, naszym najukochańszym synem. Teraz jesteś wszystkim, czym nie jesteśmy my. Dla nas już przepadłeś. Nie tylko sprowadziłeś koniec na siebie, lecz również na tych, którzy za tobą podążyli.

- Taka jest cena wybawienia naszej rasy, Sędzio! Byłem tu, z Mrocznymi Templariuszami, przez te ostatnie miesiące. Gdy pomagałem im w walce przeciwko zegrom, nauczyłem się wielu sekretów od ich Prałata, Zeratula. Najwyraźniej energie które zasilają Mrocznych Templariuszy, krążą również przez Nadświadomość i jej mózgi. – Tassadar opowiadał, starając się zachować spokój.

- I też tego samego mózgu, który kazałeś nam zniszczyć? Twoja rada była bynajmniej użyteczna, ponieważ istota powstała na nowo, przed naszymi oczami!

- Niestety, tak. Wasz atak na mózg zawiódł, ponieważ energia, którą dzierżycie, jest bezużyteczna w bezpośrednim starciu z Nadświadomością i jej mózgami. – Tassadar zamilkł na moment. – Jedynie moc Mrocznych Templariuszy jest w stanie naprawdę zranić zergi. Dlatego musimy uratować Zeratula i sprowadzić go na Aiur!

Aldaris zauważył, jak kilka statków z jego floty odłączyła się i zmieniła kurs. Nie gonił ich. Pozostawił również Tassadara.

- Otrzymaliście ostrzeżenie. Konklawe nie będzie zadowolone.

W Międzyczasie protoska armia, przebywając na Char, natrafiła na oddział rozpoznawczy Dominium, który musiał tu zostać, kiedy jeszcze swych sił z zergami próbował generał Edmund Duke. Nieszczęśliwie dla siebie, dowodzący terrańską grupą sierżant miał tego dnia paskudny humor i by go poprawić, postanowił przywitać protosów najlepiej, jak potrafił…


Tassadar siedział w swej komnacie na statku Gantrithor, rozmyślając. Wyczuwał obecność Zeratula i jego pobratymców w pobliżu. Nie był w stanie się jednak z nimi skontaktować. Znaczyłoby to, że Zeratul może znajdować się w niebezpieczeństwie. Jeżeli tak było, nie należało tracić więcej czasu. Templariusz wygłosił rozkazy i ruszył z oddziałami na Char, by odnaleźć Mrocznych Templariuszy.

Tassadar ze swymi wojownikami natrafili na podziemną kryptę – szerokie i długie korytarze wiły się kilometrami, a zalegająca w nich ciemność nie zachęcała do zbadania ich tajemnic. Coś jednak mówiło Templariuszowi, że jeśli mają odnaleźć Zeratula, to będzie to właśnie tutaj.

Nie mylili się. Brnąc dalej i pokonując napotkane zergi, udało im się dotrzeć do komnaty, w której trzymano terrańskich marines. Ci dołączyli do protosów – jaki w końcu mieli wybór? Prawdopodobnie i tak mieliby trafić na talerze zergów.

Walcząc z zastępami robali, Tassadar w końcu znalazł korytarz – to miejsce, w którym energia Mrocznych Templariuszy emitowała najmocniej. Wszedł do środka.

- Bądź pozdrowiony, Mroczny. Przybywam, by zabrać cię do domu.

- Bądź pozdrowiony i ty, potężny Tassadarze. Wiedziałem, że ty nas nie opuścisz. Przez czas, który nam poświęciłeś nauczyłeś się cenić nasze działania i metody. Nauczyłeś się dzierżyć naszą moc tak samo, jak twoi mistrzowie. Odnalazłeś kompletność poza zasięgiem khali… Obawiam się jednak, że w swej dumie Konklawe nigdy nie zgodzi się na powitanie wypędzonych, którymi jesteśmy.

- Choć nimi jesteście, to wasza wizja i odwaga może ocalić nasz dom od roju. Błagam cię, Zeratulu, powróć z nami na Aiur. Mimo ignorancji Konklawe, przez którą wypędzono was na pokolenia, pomóż mi ocalić nasz lód.

- Nie bacząc na karę otrzymaną dawno temu, nigdy nie spoczęliśmy w obowiązku obrony Aiur. Bardzo wiele bólu zada nam oglądanie domu ponownie, jednak wrócimy z tobą, Tassadarze. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy.

Orbitując już nad Aiur, Tassadar otrzymał tajemne zaproszenie do konferencji.

- Pozdrawiam cię, Tassadarze! Przepełnia mnie radość widząc cię wracającego do domu w tej mrocznej godzinie. Zergi zdwoiły wysiłki, i wygląda na to- przerwał mu nagle Tassadar.

- Fenix? Nie może być! Słyszałem o twym upadku w walce z zergami. Jak to możliwe, że żyjesz? – Tassadar zdumiony pytał.

- Ha, ha! – Roześmiał się Fenix – cóż, po tamtej nieszczęsnej porażce, me zniszczone ciało zostało odzyskane przez naszych braci. Teraz trwam w zimnej skorupie robota Dragoona.

- Stary przyjacielu – powiedział zatroskany Tassadar – chciałbym żeby to się nigdy nie stało…

- Bzdura! – Wybuchnął drugi. – Nie ma wstydu w porażce, dopóki duch pozostaje niepokonany, a ja wciąż jestem gotowy by służyć Aiur. Lecz wystarczy tego. Musisz wiedzieć, że Konklawe i Aldaris uznali cię za zdrajcę. Nawet teraz trwają poszukiwania, by cię aresztować, a Mrocznego Templariusza, Zeratula, stracić.

- Nigdy nie sądziłem, że zdobędą się na to. W obliczu całkowitej zagłady oni wciąż hołdują umierającym tradycjom!

- Tak, a przez to są jeszcze bardziej niebezpieczni. Ścigają cię, Tassadarze. I choć pogrążyłem się robiąc to, będę stał przy twym boku do samego końca.

- En Taro Adun, szlachetny Fenixie! Wygląda na to, że aby nasz świat mógł przeżyć, musimy bronić Mrocznych Templariuszy przed swymi braćmi. Choć boli mnie to wielce, nawet Konklawe nie stanie nam na drodze.

Już na Aiur, kryjąc się w gęstych dżunglach, do których jeszcze nie dotarły zergi, dotarł Aldaris. To akurat tam skryli się Mroczni Templariusze i tam Tassadar przygotowywał ich obronę.

- Bracia! Wy i zdrajca Tassadar macie zakończyć swój opór i poddać się woli Konklawe. Zeratula weźmiemy do aresztu i postąpimy zgodnie z Prawem Khali.

- Pierzchaj do swych panów, Aldarisie – skwitował Tassadar. – I kryj się z nimi w ciemności! Gdyż wasze działania wystawią nas na pastwę zergów…

Walki trwały długo. Cały krajobraz dżungli został zrównany z ziemią, budowle i antyczne ruiny teraz były tylko kilkoma porozrzucanymi kamieniami. Choć Mroczni Templariusze z pomocą Tassadara bronili się skutecznie, ten drugi w końcu zaprzestał walki.

- Wszyscy, to szaleństwo musi się skończyć! Oglądanie moich braci mordujących się nawzajem to więcej, niż jestem w stanie znieść. Obawiam się, że pogrążysz nas wszystkich, Aldarisie. – Tassadar umilkł na chwilę. – Poddaję się dobrowolnie Konklawe. En Taro Adun! Nie oddawajcie walki…

Nagle na niebie pojawiły się dwa lotniskowce i pryzmat nadprzestrzenny – więzienie Tassadara. Z nich, dudnił głos Aldarisa.

- Tassadarze, przez podjęte przez siebie akcje odsunąłeś się od miłosierdzia swych braci. Odmówiłeś zniszczenia ludzkich światów, jak zostało ci to rozkazane. Poddawałeś w wątpliwość, i to kilkukrotnie, świętą wolę Konklawe. Opuściłeś swój dom w jego najmroczniejszej godzinie. Najbardziej jednak zabolało nas to, że wszedłeś w sojusz z wyklętymi Mrocznymi i zbezcześciłeś swe moce, łącząc je z ichniejszymi. Co masz do powiedzenia, upadły Templariuszu?

- Aldarisie, oddaję się sądowi Konklawe, lecz wiedz to: gdybym znowu stanął przed tymi wyborami, podjąłbym te decyzje ponownie. Poświęciłem wszystko, by mój świat mógł żyć. Splamiłem swój honor, odrzuciłem swą rangę, złamałem nawet naszą najświętszą tradycję, lecz nie myśl że choć przez sekundę żałowałem swych decyzji! Jestem Templariuszem i ponad wszystko przysięgałem, że będę bronić naszej ziemi. Aż do końca…


Tassadar dostał się do aresztu, gdzie z woli Aldarisa czekał na proces. Fenix, Raynor i wojownicy Tassadara uciekli sługom Konklawe, a Mroczni Templariusze wykorzystali chaos, by samym się wymknąć.

- En Taro Adun – odezwał się Fenix do komunikatora na swoim statku. – Wszystko wydaje się stracone, jednak musimy walczyć. Musimy odnaleźć Tassadara i dopilnować aby uciekł z rąk Sędziego, zanim zdążą go skazać za zdradę. Obawiam się, że bez niego nie mamy szans na pokonanie zergów i ich Nadświadomości. Zeratul i Mroczni Templariusze zniknęli, zostawiając nas samych sobie. Zastanawiam się, czy Tassadar nie pomylił się ufając im.

- Tu Raynor. Chciałbym pomóc, jeśli będę w stanie. Tassadar postawił wszystko na mnie i moją załogę na Char. Chciałbym spłacić swój dług. Poza tym, jestem daleko od domu, otoczony wrogimi kosmitami. Muszę się czymś zająć.

- W takim razie zajmiesz się, śmiały człowieku. Zajmiesz się…

Niedaleko miejsca poprzednich walk, gdzie dżungla jeszcze rosła dziko, znajdowało się więzienie Tassadara. Walcząc z wrogą armią protosów, Fenix ze swymi wojownikami, wspierany przez oddziały Raynora, dostali się w końcu do więzionego Templariusza.

- Spodziewałem się, że pojawicie się by go ocalić. – Odezwał się Aldaris, dotychczas nieobecny i nigdzie niewidziany na polu bitwy. – Dowiecie się, że wola Konklawe jest nieskończona. Powitajcie Adun…

- Ani kroku dalej, Sędzio. – Z mroku wyłonił się Zeratul. – Przyjaciołom Tassadara nic się nie stanie, póki żyją Mroczni Templariusze. Odwołaj swych strażników i stań z boku, a być może przeżyjesz, by zobaczyć kolejny wschód księżyca.

- Nie będzie się tak do mnie zwracał wygnany! Ty i ci zdrajcy zostaniecie straceni.

- Czy naprawdę tak zaślepia cię twoja religia, że nie widzisz czekającego cię upadku? Konklawe uważa, że wygrywa tę wojnę, jednak jedyne co zrobili to pomogli Nadświadomości.

- Co ty możesz wiedzieć o naszym planie, bluźnierco?

- Mówisz o wiedzy, Sędzio. Mówisz o doświadczeniu. Podróżowałem między mrokami najodleglejszych gwiazd, byłem świadkiem narodzin galaktyk! Opierając werdyk na swym doświadczeniu, Aldarisie, powiadam ci że jedyne, co zbudowaliście na Aiur, to niepewny sen. Sen, z którego twoje cenne Konklawe się zbudzi a potem pogrąży w wielkim koszmarze.

- To się okaże…

Potyczka dobiegła końca. Aldaris zmuszony został do wycofania się, a Tassadara uwolniono. Fenix, Zeratul i Tassadar przenieśli się na pokład Gantrithor, by omówić dalsze losy.

- En Taro Adun! – Powitał wszystkich Tassadar. – Moje uznanie dla was, za me uwolnienie, nie ma granic! Na wszystkich bogów, wciąż możemy wygrać! Czas, by wypuścić pełną furię Mrocznych Templariuszy. Zeratulu, być może przyszedł czas, by powiedzieć naszym przyjaciołom, z jakim wrogiem musimy się zmierzyć.

- W rzeczy samej. – Podjął tamten. – Gdy zabiłem mózg na Char, na moment połączyłem się z esencją Nadświadomości. W tej chwili mój umysł wypełniły jej myśli i mówię wam teraz, że nasze najgorsze obawy się ziściły. Zergi faktycznie były tworem antycznych Xel’Naga, tych samych stworzeń, które natchnęły nas mocą w naszych pierwszych dniach. Jednak Nadświadomość urosła ponad narzucone granice i przybyła, by raz na zawsze zakończyć eksperyment, który oni zaczęli dawno temu.

- Widzicie więc, przyjaciele, że walczymy nie tylko by ocalić Aiur, a wszystkie stworzenia! Jeśli upadniemy pod naporem zergów, wtedy Nadświadomość rzuci się w gwiazdy, pochłonie wszelkie życie. Na nas spoczywa obowiązek zakończenia tego szaleństwa, raz na zawsze.

- Nasze siły zaatakują główny ul roju w celu osłabienia ich obrony. – Odezwał się Fenix. – Gdy liczebność zergów się skurczy, Zeratul i jego bracia dostaną się do ula i zamordują mózgi. Niech Adun pozwoli, by śmierć mózgów odwróciła uwagę Nadświadomości na tyle długo, byśmy zdążyli przygotować bezpośredni atak.

Protosi natchnieni nadzieją ruszyli do ataku. Przebijając się przez zastępy zergów, torowali drogę Mrocznym Templariuszom a ci, pozostawieni z mózgami, nie dawali im szans. Szybki atak zaskoczył zergi, a to pozwoliło Fenixowi i Zeratulowi na wykonanie misji.

- Nasz plan zadziałał doskonale – meldował Fenix. – Obrona zergów załamała się, a droga do Nadświadomości jest otwarta. Czas, byśmy uderzyli!

- Tak. Przyjaciele, oto nasza ostateczna godzina. Nie wszyscy mogą przetrwać zbliżającą się nawałnicę. Jednak śmierć może okazać się błogosławieństwem, jeżeli tu przegramy. Zamierzamy zniszczyć rywala, który przemieszcza się przez wszechświat, niszcząc wszystko na swej drodze. – Podsumował Tassadar. – A teraz dotarł do końca swej podróży. Nadświadomość przybyła tu by zniszczyć wszystko, co nam bliskie i podporządkować nas swej woli. Powiadam wam, tak się nie stanie! Aiur nie upadnie! Jestem gotowy!

- Ja również – odał Zeratul.

- Cóż, chyba nic mi nie zostało – odezwał się nagle komunikator dotychczas milczącego człowieka. – Zergi zabrały mi wszystko: mój dom, rodzinę, przyjaciół. Wiem, że nic, co zrobię ich nie przywróci, ale będę przeklęty, jeśli zdecyduję się tu tylko siedzieć i czekać na koniec. Też chcę się do nich dobrać. Wchodzę w to.

- Więc niech nasze czyny mówią za nas! Za Adun! Za Aiur! – Wzywał do boju Tassadar.

Protoskie i terrańskie wojska rozstawiły się przed głównym ulem zergów, który pilnie strzegł Nadświadomości. Wezwany Nexus i zbudowane centrum dowodzenia przyzywały kolejne jednostki walczące, gdyż wszystko zależało od zbliżającej się bitwy. Kiedy przygotowania trwały, zgromadzeniu usłyszeli znajomy głos.

- Być może przybywam za późno, jednak Konklawe przyznało wam rację w sprawie pokonania mózgu. Widzą teraz, że nie mogą negować konieczności waszych działań jak i ich szlachetności. Przysięgliśmy was ukarać, choć to my trwaliśmy w błędzie. Reprezentujecie to, co najwspanialsze w nas wszystkich, a nasze nadzieje wędrują ku wam. En Taro Adun, dzielni synowie Aiur!

- Nieźle. Czy to znaczy, że przyślą wsparcie? – Zapytał lekko kpiąc Raynor.

Nie mylił się jednak. Aldaris ze swym wojskiem zajął południowo-wschodnią część ula, gdy terranie atakowali z północnego zachodu. Takie rozstawienie sił uskrzydliło wszystkich i dodało im odwagi w zbliżającej się walce.

A ta zdawała się nie kończyć. Choć za każdy wygrany metr ziemi, wielu marines i zelotów musiało oddać swoje życia. Zergi mocno osadziły się w kanionie, przez co frontalny atak był utrudniony – w przejściu mieściło się maksymalnie kilkuset terran czy protosów. Każdy skrawek ziemi zależał od powodzenia w walce danej grupy. Choć udało się zniszczyć fortyfikacje zergów prawie do samej Nadświadomości, to i zasoby sojuszników mocno się kurczyły.

- Wasze jednostki zostały mocno osłabione! – Meldował Tassadar do Raynora. - Obawiam się, że sami otrzymaliśmy wielkie obrażenia… Nastawię swój lotniskowiec na kolizyjny kurs z Nadświadomością. Jeśli będę w stanie wyemitować wystarczająco dużo energii Mrocznych Templariuszy, powinienem od razu uśmiercić tę abominację! Pamiętajcie nas. Pamiętajcie, do czego tu dziś doszło. Niech Adun ma was w swej opiece.




Gdy chaotyczne, wirujące moce osiadły, ciężka cisza pokryła pola bitwy na Aiur. Szlachetnie poświęcenie Tassadara przyniosło śmierć Nadświadomości, a zergowy rój został rozbity. Jednakże bohaterowie oglądając swą niegdyś doskonałą planetę zrozumieli teraz, że za zwycięstwo przypłacili wszystkim, poza swoimi życiami. Z Aiur nie pozostało nic poza dymiącymi się ruinami. Niewielu protosów, którzy pozostali na polu bitwy, może się teraz tylko zastanawiać, co przyszłość przyniesie ich rasie.

Daleko, na odległej planecie Char, Kerrigan, samozwańcza Królowa Ostrzy wiedziała, że czas jej chwały jest na wyciągnięcie ręki.