GSL 2017 Ro 16 - grupy C i D

GSL 2017 Ro 16 - grupy C i D

Mimo opóźnienia nie sposób ominąć to, co w Code S podziało się w zeszłym tygodniu. Sinusoida talentu sOs'a, młodzi gniewni w ofensywie oraz ich zderzenie ze starymi wyjadaczami. Zapraszam.

Od rozegrania opisanych poniżej spotkań upłynęło wprawdzie już nieco czasu, jednak emocje które wzbudziły pozostają wciąż żywe. Spieszę więc, by przybliżyć to, co się wydarzyło dla tych, którzy nie widzieli omawianych spotkań, oraz wzbudzić ewentualną dyskusję z tymi, którzy widzieli.


Grupa C


W powszechnym odczuciu grupa ta była uznawana za najsłabiej obsadzoną, z wyraźnie odstającym od reszty protosem herO na czele. Pozostali zawodnicy: Trap (P), Ryung (T) i Leenock (Z) w poprzedniej fazie udowodnili jednak swoje umiejętności i trudno było na wstępie rozstrzygnąć, który z wymienionych ma największe szanse na drugie miejsce.


Kłopoty bohatera

W meczu otwarcia sprawy przybrały jednak dość niespodziewany obrót i w pierwszej rundzie, zdawałoby się murowany faworyt herO był zmuszony uznać wyższość Trap'a. W kolejnej partii pierwszy z wymienionych protosów zagrał jednak dużo ostrożniej, czego wynikiem była bardzo zacięta rozgrywka, w której armie obu graczy bardzo długo krążyły wokół siebie, wymieniając bezpieczne ciosy. Kręgosłupem obu armii były Immortale, osłaniane z powietrza przez Fenixy i wspierane sporą liczbą Stalkerów. Równowagę tego pojedynku zaburzyła decyzja faworyta, który zaryzykował agresywnym blinkiem, skupieniem siły ognia na fenixach rywala. Zniwelowanie dużej przewagi w powietrzu pozwoliło herO na swobodne nękanie naziemnych sił wroga i przyniosło wyrównanie w całym meczu (kluczowy moment 34:55).

Rozstrzygająca mapa miała dość podobny przebieg: po bardzo wyrównanej walce Trap popełnił niewielki błąd w obronie, który kosztował go miejsce w meczu zwycięzców.


Ten czwarty?

Kiedy próbuje się uszeregować najlepszych koreańskich terran w kolejności, na trzech pierwszych miejscach niezmiennie znajdują się ByuN, INnoVation i TY. Poniżej tego "god Tier" toczy się zażarta walka o zaszczytne w tym przypadku czwarte miejsce, na którym różni komentatorzy widzieliby kogoś z całego tłumu znakomitych zawodników - Maru, aLive, KeeN czy właśnie Ryung. Naprzeciw temu ostatniemu stanął jeden z najsympatyczniejszych graczy na profesjonalnej scenie StarCrafta - Leenock. Różowowłosy zerg zmuszony był jednak uznać wyższość swojego rywala, który w bardzo zdecydowany sposób wskazał mu jego miejsce w szeregu. Dysproporcja umiejętności między obydwoma czempionami wyraźna była zwłaszcza na pierwszej mapie, gdzie po zabiciu w early game 21 dronek Leenocka, terranin spokojnie kontrolował cały mecz, konstruując potężną armię Mechów, która niczym walec parowy przejechała się po mizernej, zergowej obronie.


Wielcy z wielkimi, mniejsi z równymi sobie

Pierwsze mecze dają nam zawsze pewną wiedzę w jakiej formie są danego dnia nasi faworyci, jednak to na te rozstrzygające starcia czeka się z największą niecierpliwością. W swoim drugim meczu tego wieczora herO potwierdził, że wysokie rozstawienie nie jest dziełem przypadku a jedynie sumą dobrej dyspozycji i jego ciężkiej pracy. Na pierwszej mapie, by ułatwić swojej armii sianie zniszczenia pośród terrańskiej piechoty, kreatywnie wykorzystał zdolności Fenixów do podnoszenia wrogich jednostek, na dłuższy czas eliminując w ten sposób śmiertelnie groźnych dla Adeptek Maruderów. Wisienką na torcie był popis w operowaniu Disruptorami, który zobaczyliśmy na kolejnej mapie, czym protos zapewnił sobie miejsce w Bo8. Ryung nie miał w tym meczu zbyt wiele do powiedzenia, ale wciąż zachowywał szansę na awans.

W celu wyłonienia kto będzie rywalem Ryunga w meczu ostatniej szansy spotkali się ze sobą Leenock i Trap. W starciu z metodycznym i spokojnym stylem gry protosa, kierujący rojem różowowłosy koreańczyk nie miał najmniejszych szans. Na nagrodę MVP zasłużyły w tej grze Oracle Trap'a, przy pomocy których na pierwszej mapie znacząco spowolnił ekonomię rywala, zaś na drugiej pokazał nieco bardziej ofensywne wykorzystanie tych jednostek, niszcząc aż 3 bezradne Ravagery zerga (kluczowy moment: 21:35).


W ostatnim meczu tego wieczora w walce o grę w Bo 8 spotkali się Trap i Ryung. Na pierwszej mapie górą był terranin, który wykorzystał moment nieuwagi przeciwnika by mocno nadwyrężyć jego ekonomię, co pozwoliło mu na kontrolowaną rozbudowę swojej armii. W drugiej rundzie zobaczyliśmy z kolei popis protosa, który w rozstrzygającej bitwie rzucił fantastyczne Psi-Storm, co zdecydowało o jego wygranej. Ostatnie starcie rozegrane zostało na mapie Cactus Valley. W cieniu rosłych kaktusów zawodnicy toczyli bardzo wyrównany pojedynek, do czasu aż Trap zdecydował się na bardzo ryzykowny blink w zasięgu Liberatorów. Stalkerzy protosa wręcz roztopili się pod ulewą terrańskiego ognia i zawodnik musiał się poddać.


Grupa D

Ostatniego dnia rozgrywek tej rundy spotkali się ze sobą sOs (P), Maru (T), KeeN (T) i Bunny (T). Już w poprzedniej fazie wyrzucałem jedynemu protosowi w tym zestawieniu zbyt dużą nonszalancję w grze, która niemalże zaowocowała odpadnięciem z turnieju. Ten jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w tej dyscyplinie uczynił jednak ze swojej słabości do nieprzewidywalnych zachowań potężną broń, pozwalającą mu pozostać zagadką dla swoich wrogów.


Potknięcie faworyta

Pierwszym tego wieczora, który miał okazję posmakować firmowego dania sOs'a był KeeN. Terranin w trzyrundowym pojedynku pokazał, że dziury w strategii protosa można wykorzystać na swoją korzyść, jednak wymaga to bardzo dużych umiejętności oraz wytrzymałości psychicznej. Swoją odporność dobitnie udowodnił na finałowej mapie starcia, gdzie udało mu się powrócić do gry, pomimo zniszczenia przez przeciwnika przytłaczającej ilości SCV (zostały mu zaledwie 3 jednostki wydobywcze!).


Konfederacja Terrańska

Jako, że grupa D obfitowała w przedstawicieli tej rasy, bardzo często tego wieczora mogliśmy oglądać TvT. Znany ze swojej maestrii w tego rodzaju starciach Maru nie miał większych przeszkód z odprawieniem znacznie mniej doświadczonego Bunny'ego, który jedynie na pierwszej mapie starcia nawiązał równorzędną walkę. Druga mapa zakończyła się łatwym zwycięstwem Maru, który jednak kilkukrotnie się mylił co w pojedynku z bardziej wymagającym rywalem mogło go kosztować znacznie więcej.

Kolejne terrańsko-terrańskie starcie czekało nas w meczu o pierwsze miejsce w grupie, pomiędzy Maru a KeeN'em. W opisie tego spotkania kluczowe powinno być słowo "miazga". KeeN w żadnym elemencie gry nie stanowił dla rywala żadnego wyzwania. Znakomicie widać było jak dobrze Maru zna tego typu potyczki, doskonale wiedział w których momentach powinien przyśpieszyć i wyjść z agresywnym atakiem a kiedy lepiej przeczekać przeciwnika, by zapobiec niebezpiecznej sytuacji (kluczowy moment 10:44).


Jak Fenix z popiołów

Maru potwierdził swoje aspiracje co fazy pucharowej Code S, awansując z pierwszego miejsca w grupie. Trzej pozostali zawodnicy wciąż mieli jeszcze szansę na awans z drugiego miejsca. O przedłużenie tego marzenia w pierwszej kolejności musieli walczyć sOs i Bunny, którzy przegrali swoje pierwsze mecze. Jak zwykle, przyparty do muru doświadczony protos potrafił wykrzesać z siebie jakąś nową energię, by odwrócić całą sytuację na swoją korzyść. Właśnie umiejętność szybkiej analizy sytuacji czyni z sOs'a tak groźnego przeciwnika. W swoim drugim tego dnia meczu zupełnie nie przypominał siebie sprzed kilkudziesięciu minut. Mistrzowskie operowanie Adeptkami, wspieranymi z powietrza przez Fenixy dało mu pewne zwycięstwo 2:0.

Dzięki nieugiętej postawie sOs uzyskał szansę rewanżu na KeeN'ie za inauguracyjny mecz tego wieczora. Terranin okazał się nieco bardziej wymagającym rywalem, niż Bunny, zwłaszcza na pierwszej mapie, kiedy to bardzo długo udawało mu się odczytywać intencje protosa. Mimo to nie był w stanie znaleźć recepty na ten sam patent, który okazał się tak skuteczny przeciwko Bunny'emu - shade dużej ilości Adeptek bezpośrednio na terrańskie Czołgi. W finałowej grze wreszcie zobaczyliśmy trochę "uczciwego" StarCrafta i starcia z wykorzystaniem dużej ilości jednostek. Również tym razem sOs kompletnie zdominował rozgrywkę, w końcowej fazie starcia pozwalając sobie nawet na taniec w wykonaniu swoich Stalkerów.


Skład Ro 8 uzupełnili więc Maru, sOs, Ryung oraz herO. Rozgrywki tej fazy rozpoczęły się 22 lutego, ale podsumowujący tekst ukaże się dopiero po zakończeniu wszystkich meczów ćwierćfinałowych. Z punktu widzenia europejskiego widza bardzo cieszy wysoka dyspozycja graczy, którzy zakwalifikowali się do udziału w IEM Katowice. Zapowiada to naprawdę dobry turniej w hali katowickiego Spodka. Obszerna relacja z tego wydarzenia ukaże się na naszej stronie. W rozpoczynającym tygodniu śledźcie uważnie informacje pojawiające się na blizzone.pl, gdyż będziemy ujawniać co czeka Was (i nas) w trakcie zbliżającego się wielkimi krokami święta esportu.