GSL 2017 - Sezon 1 rozpoczęty!

GSL 2017 - Sezon 1 rozpoczęty!

Początek roku 2017 na scenie Starcrafta 2 to bardzo ruchliwy okres. Kiedy w Europie oczy większości komentatorów skierowane jest na studio Ogaming w Paryżu, gdzie odbywa się IV. edycja turnieju NationWars, w Korei ruszyła pierwsza faza rozgrywek 1. sezonu GSL code S 2017.

W końcówce poprzedniego sezonu mieliśmy do czynienia z poważnym zamieszaniem, kiedy to kolejne koreańskie drużyny informowały nas o rozwiązywaniu swoich działów StarCraft 2. Wielu komentatorów widziało w tym koniec dyscypliny, jako że to właśnie gracze z tego regionu dominowali we wszystkich dotychczasowych turniejach. Na szczęście niewiele z owych mrocznych wizji się ziściło. Turniej w odświeżonej formule i nadawany przez AfreecaTV zapowiada się bardzo interesująco. Przed rozpoczęciem gier widzowie zostali uraczeni krótkim Talk Show o tytule "The Bunker", prowadzonym przez zgrany duet casterski: Artosis'a i Tasteless'a.

Po bogatym wstępie nadszedł wreszcie czas na wielkie granie. W pierwszym meczu wieczora zmierzyli się Zest i KeeN. Inauguracyjna mapa padła łupem grającego terranami KeeNa. Kluczem do sukcesu okazała się zmasowana ofensywa na protoskie linie zaopatrzeniowe Zesta. Dało to czas na rozbudowę terrańskiej armii, która bez większych przeszkód rozprawiła się z Kolosami i pozbawionymi szarży Zelotami (kluczowy moment: 22:35).

Zest jednak bardzo szybko wyrównał, stosując proxy Stargate w połączeniu z presją, jaką daje przeciążenie przy pomocy Mothership Core, agresywnie umiejscowionych pylonów. Na finałowej mapie koreański protos znów nie dał szans swojemu rodakowi, zaś kluczem do zwycięstwa było mistrzowskie operowanie Feniksami.

W kolejnym starciu zmierzyli się ze sobą grający terranami Bunny z kierującym siłami Roju Rogue'iem. Pojedynek rozstrzygnął na swoją korzyść pierwszy z wymienionych Koreańczyków. Kolejny raz udowadniał nam swoje mistrzostwo w operowaniu armiami opartymi o jednostki biologiczne przy wsparciu jednostek umożliwiających obronę strefową, takich jak Liberator i Widow Mine. Pomimo zastosowania przez Rogue'a odmiennych strategii nie był on w stanie w pełni wykorzystać potencjału swoich armii. Decydującym czynnikiem było umiejętne rozpraszanie terrańskich jednostek, co w dużej mierze ograniczyło moc jednostek zergów zadających obrażenia obszarowe - Ultralisków i Banelingów (kluczowy moment: 23:05).

Następny mecz nie był już dla Bunny'ego tak łatwy. W drabince zwycięzców zmierzył się z wygranym drugiego pojedynku - Zestem. Pierwsza mapa padła łupem tego ostatniego, który doskonale zgrał w czasie przesył dużej ilości Adeptek na tyłach wroga z ulepszeniem tej jednostki w Twilight Council. Terranin nie zadbał o dostateczne zabezpieczenie swoich linii zaopatrzeniowych we wczesnej fazie meczu, czego skutkiem było szybkie zwycięstwo protoskiej armii. Bunny szybko otrząsnął się po tej błyskawicznej porażce. Na kolejnej mapie znów udowodnił, że jest ekspertem w utrudnianiu wydobycia surowców przez wroga przy użyciu min. W późniejszych etapach meczu zastosował sprawdzoną strategię, wykorzystującą umiejętne operowanie zasięgami jednostek zadających obrażenia obszarowe. Repertuar min i Liberatorów został wzbogacony o Tanki. Na finałowej mapie Zest próbował przejąć inicjatywę, opierając swoją taktykę o dużą ilość blink Stalkerów. Wysoka mobilność, którą taka armia zawdzięcza blinkowi okazała się jednak niewystarczająca przeciw doskonale rozstawionym Tankom Bunny'ego. Zwycięski terranin jako pierwszy zapewnił sobie miejsce w Ro16.

Po tym jak poznaliśmy zwycięzcę pojedynku w górnej drabince grupy A, nadszedł czas na starcie pokonanych w pierwszych swoich meczach KeeN'a i Rogue'a. Zwłaszcza ten drugi nie zaliczy tego wieczora do udanych, gdyż pomimo widocznej determinacji i podejmowania prób dopasowania swoje strategii do agresywnego stylu Keen'a nie potrafił znaleźć na niego recepty. Jedynie na jednej mapie był w stanie narzucić rywalowi swoje warunki gry, wykorzystując duże ilości Zerglingów i Banelingów, wspieranych przez Mutaliski. Porażka 2:1 oznaczała dla Rogue'a pożegnanie się z turniejem (kluczowy moment: 53:25).

Dzięki wyeliminowaniu jedynego zerga w grupie A, KeeN zachował szansę na awans do kolejnej fazy turnieju. Na jego drodze ponownie stał jednak Zest, znacznie bardziej doświadczony gracz, którego wielu widziało w roli faworyta do awansu ze swojej grupy na pierwszym miejscu. Pierwsza runda zdawała się potwierdzać przewidywania analityków: Zest uporał się ze swoim młodszym kolegą w niecałe 8 minut. Duże znaczenie dla tej wygranej było wykorzystanie Dark Templarów, którzy skutecznie utrudnili wydobycie w drugiej bazie terranina. KeeN był jednak w stanie wyrównać na kolejnej mapie, gdzie udowodnił, że nigdy nie można zlekceważyć Liberatorów, zwłaszcza, jeżeli przeciwnik inwestuje w zwiększenie ich zasięgu. Losy meczu rozstrzygnęły się w bardzo emocjonującej rundzie finałowej, którą w świetnym stylu wygrał KeeN, eliminując już w fazie grupowej jednego z faworytów turnieju. Kluczowym dla zwycięstwa okazało się być wybranie momentu ataku. Podczas gdy rywal sporo zainwestował w rozbudowę trzeciej bazy kosztem wzmacniania armii, terranin wszystkie wydobyte surowce wpompował w jednostki. Po zakończeniu meczu, gdy wzniósł trzęsące się ręce w geście triumfu na jego twarzy, oprócz ogromnej radości i niedowierzania, było widać jak wiele kosztowało go to zwycięstwo (kluczowy moment: 34:18).

Podsumowując, pierwszy dzień rozgrywek GSL Code S przyniósł sporo niespodzianek. Największą z nich jest bez wątpienia brak awansu Zesta do fazy turniejowej oraz nadspodziewanie dobra dyspozycja KeeN'a. Oprócz tego ostatniego, w kolejnej fazie rozgrywek zobaczymy również Bunny'ego. Czy cały turniej będzie równie zdominowany przez terran jak rozgrywki grupy A? To pokażą rozgrywki w pozostałych grupach, które będą odbywać się w kolejne środy i soboty aż do 26 stycznia. Zainteresowanych zapraszamy do śledzenia relacji na stronie Afreeca TV, lub w języku polskim u Emila.