IEM Katowice - doping w pozytywnym wydaniu

IEM Katowice - doping w pozytywnym wydaniu

Intel Extreme Masters to nie tylko rozgrywki eSportowe, ale przede wszystkim społeczność i kibice. Rozmawialiśmy z przedstawicielami Netwars, którzy co roku zapewniają na trybunach katowickiego Spodka atmosferę porównywalną z finałami Ligi Światowej czy turniejami skoków narciarskich.


BLIZZONE: Czym jest Netwars?

Legho: Netwars to jest oczywiście najstarsza i największa społeczność zrzeszająca fanów StarCrafta w Polsce. Poza tym, jesteśmy również rozpoznawalni za granicą ze względu na nasz wkład w budowanie ogólnoświatowej sceny StarCrafta. Jeżeli ktoś się mocno interesuje tą sceną, to prędzej czy później o nas usłyszy, a nawet być może do nas dołączy. Myślę, że warto biorąc pod uwagę ilość ciekawych inicjatyw. Mimo tego, że się różnie mówi o stanie StarCrafta, to Netwars jest ciągle żywy i nadal można tu doświadczyć wielu fajnych inicjatyw, a nawet wziąć w nich udział.


Źródło: Netwars.pl

BLIZZONE: Czy zajmujecie się tylko StarCraftem, czy również innymi grami?

Legho: Na pewno tą pierwszą grą, którą wybraliśmy jako "startową" był StarCraft Brood War, ale po drodze pojawił się również WarCraft III. Natomiast z premierą StarCrafta II wiele osób przesiadło się na tę scenę, choć część oczywiście została przy Brood Warze.

BLIZZONE: Powiedzieliście, że jesteście społecznością bardziej niż stroną. W jaki sposób można się do Was dostać?

Bliźniaknr1: Aby do nas dołączyć nie można założyć konta. Będąc osobą "z ulicy" należy posiadać kod polecający, który można uzyskać od kogoś już zarejestrowanego na naszej stronie.

Legho: To, że jest jakiś kod polecający wynika bardziej ze względów technicznych - aby użytkownicy mieli tylko jedno konto. Jeśli ktoś się z Was waha, to zapraszamy, na pewno wszystkich przyjmiemy.

BLIZZONE: Jakie inicjatywy prowadzicie jako Netwars?

Legho: Najważniejsze moim zdaniem są turnieje społecznościowe takie jak STK, który jest dosyć nową sprawą, natomiast cieszy się dużym powodzeniem i słusznie. Jest to dość fajnie zrobione. Chłopaki przykładają się do tej roboty i wychodzi im to znakomicie. Są też pomniejsze turnieje - warto wspomnieć chociażby o Turnieju Województw. Oprócz koordynacji zawodów zajmujemy się również dopingiem na IEM. Rok w rok pokazujemy, że ta organizacja ma sens i fajne rzeczy z niej wychodzą. Czy to sektorówki, flag czy zorganizowany doping - takie rzeczy bez centralnej społeczności jaką jest Netwars nie byłyby możliwe. Dlatego cieszymy się, że jest taka możliwość, takie miejsce, które skupia fanów.


Źródło: ESL | Kirill Bashkirov

BLIZZONE: Jak wygląda Wasza struktura organizacyjna?

Legho: Jeśli chodzi o organizację dopingu jedną z najważniejszych postaci jest Ryceszzz, co jest ewenementem, bo tajemnicą poliszynela jest fakt, że tak naprawdę StarCrafta nie ogląda. Natomiast jest doskonałym organizatorem. Wszystko przez niego przechodzi i wszyscy mamy do niego pełne zaufanie.

Bliźniaknr1: Ryceszzz - wcześniej pracował w Anglii - prawdopodobnie na zmywaku - teraz okrada dzieci w lombardzie (śmiech). Ale już tak poważnie: tak jak nadmienił Legho, Ryceszzz odpowiada przede wszystkim za organizację, jest najbardziej zaufaną osobą, zwłaszcza jeśli chodzi o finanse. Czasem śmiejemy się, że zabiera szekle na Seszele i tyle go widzieliśmy, ale tak naprawdę rozlicza się z każdej złotówki i zawsze przedstawia wszystkie potrzebne wyliczenia. Często mówi, że nie robi nic, ale ma jedną, zasadniczą zaletę - ma kontakty, łączy wszystkich, którzy chcą coś zorganizować na Netwars oraz pomaga stworzyć jeden content, którego wszyscy się trzymają. Z roku na rok jest coraz lepiej, rozwijamy się na coraz szerszą skalę i nie zdziwię się jak - poza chrzanem - pojawi się jakiś napój wysokoenergetyczny pod marką Netwars. Chcieliśmy również podziękować naszym grafikom dbmowi oraz Pabulonowi, którzy wkładają dużo pracy w to, aby nasz doping był również atrakcyjny dla oka.

BLIZZONE: Intel Extreme Masters jest największą impreza eSportową w Europie i Wasz doping jest widoczny nie tylko w Polsce ale i na świecie. Jak to wydarzenie wygląda z Waszej perspektywy?

Bliźniaknr1: Jako Netwars byliśmy na wszystkich edycjach IEM rozgrywanych w Katowicach. Tuż po zakończeniu jednej imprezy zastanawiamy się jak zorganizować lepszy doping, stworzyć lepszą bazę do tego, aby porwać ludzi, aby nie był to tylko doping NW, ale by również osoby postronne mogły się dołączyć do wspólnej zabawy. Myślimy przede wszystkim o tym, jakie gadżety zorganizować, by to fajnie wyglądało i by pokazać jak wielką pasją jest dla nas StarCraft II i jednocześnie podziękować wszystkim twórcom oraz graczom za to, że dzięki nim przez 365 dni w roku możemy wstawać wcześnie aby oglądać GSL-a.


Źródło: Netwars.pl

BLIZZONE: Czy łatwo jest zachęcić ludzi postronnych do kibicowania?

Piasek: To zależy od tego w jakiej grupie akurat jesteśmy. Pamiętam, że jednego roku pojawiła się inicjatywa, aby rozbić się na kilka sektorów i spróbować podbić publiczność do dopingu. Jednak nie wyszło to najlepiej, gdyż jedna osoba nie jest w stanie rozruszać całego sektora. W związku z tym postanowiliśmy zajmować konkretny sektor i starać się tę energię i doping przekazać reszcie. Rok temu osoby postronne bardzo nas motywowały. StarCraft był drugą grą na głównej scenie i część kibiców czekała na kolejną grę, jednak podchodziły postronne osoby, które nie spodziewały się, że można coś takiego zorganizować na imprezie eSportowej. Takie miłe słowa dają nam dodatkowego "kopa", aby w kolejnych latach było jeszcze lepiej, bo widać, że ktoś to docenia.


Źródło: Netwars.pl

BLIZZONE: Czy można Was porównać do ultrasów ze stadionów sportowych?

Piasek: Ja myślę, że tak. Nazywamy siebie "Hype Team", czyli jesteśmy takimi "ultrasami", którzy przyjeżdżają, dają z siebie wszystko, próbujemy pociągnąć resztę do dopingu, a jak wychodzi to już zależy od tego, jaka jest publiczność.

Bliźniaknr1: Myślę, że jak najbardziej możemy to porównać. Powiedziałbym, że jesteśmy elitą, najbardziej przodującą ekipą na świecie jeśli chodzi o doping w eSporcie. Mówię tak, ponieważ nie spotkałem się z takim dopingiem gdziekolwiek indziej, a dużo streamów oglądam i bywam na wielu eventach. Mamy 4 duże sektorówki oraz 2 flagi, które po raz pierwszy zaprezentujemy na tegorocznym IEM-ie. Chcemy pokazać, że nie jesteśmy tylko nerdami, ale że potrafimy się bawić zdzierając gardło i ciesząc z rozgrywek. Zostało to również dostrzeżone chociażby, przez ludzi z Discovery Channel, którzy na IEM-ie będą kręcić odcinek cyklu dokumentalnego o kibicach różnych dyscyplin sportowych. Zostanie on poświęcony eSportowi, a zdjęcia będą kręcone podczas drugiego weekendu IEM w Katowicach, szczególnie w piątek od rana. Zostaną w nim pokazane nasze sektorówki oraz sam proces organizacyjny imprezy pod kątem dopingu, ale również i to, jak będziemy kibicować zwycięzcom poszczególnych rozgrywek.


Źródło: Netwars.pl

BLIZZONE: Kibicujecie konkretnym zawodnikom i drużynom, czy skupiacie się po prostu na zabawianiu publiczności?

Legho: Każdy ma jakichś faworytów. Zawsze jest tak, że któryś zawodnik wywołuje u nas bardziej pozytywne emocje i naturalnie to jemu kibicujemy. Tak samo jak w "zwykłym" sporcie. Natomiast z tego co zauważyłem, na wszystkich IEM-ach w Katowicach - kibicujemy nie tylko temu naszemu ulubionemu zawodnikowi, czy nie tylko Polakom, ale wszystkim, którzy uczestniczą w tym święcie eSportu. Kiedy jeden z Polaków grał przeciwko niemieckiemu zawodnikowi TLO i niestety odniósł porażkę, cały stadion mimo wszystko bił brawo, dopingował TLO. Jest to wyraz szacunku dla gracza, dla jego triumfu, pracy jaką poświęcił, aby osiągnąć pewien sukces. My musimy to docenić, ponieważ wiemy jak trudno jest dojść do tego momentu, kiedy stajesz się graczem zawodowym i zaczynasz się z tego utrzymywać.

BLIZZONE: Czym się różni i w czym jest podobny eSport do sportu "tradycyjnego"?

Bliźniaknr1: Dla mnie eSport i sport są pojęciami prawie równoznacznymi. Osobiście uprawiam sport, dużo biegam i przygotowuję się do triatlonu. Pomimo różnic, które dostrzegam, jest bardzo dużo punktów wspólnych. W każdą z tych dziedzin trzeba włożyć dużo wysiłku, dużo nerwów, dużo siebie i przede wszystkim - tak jak mówił Nerchio w jednym z ostatnich wywiadów - bez pasji nie osiągnie się niczego. Trzeba mieć pasję, cierpliwość, zacięcie i próbować. Odnosi się to zarówno do sportu klasycznego, gdzie zawodnicy wkładają wysiłek fizyczny na siłowni, pływają, czy biegają, jak również i do eSportu, który też jest bardzo wymagający. Oczywiście - nie oszukujmy się - można przytyć przed komputerem, ale sama koordynacja, którą każdy z nas podziwia, jest bardzo trudna do osiągnięcia. Takim przykładem może być Maru, który potrafi wykonywać 700 akcji na minutę, co jest czymś niesamowitym. To też wymaga bardzo dużo ćwiczeń - sama strategia, czytanie tego co robi przeciwnik, podejmowanie szybkich decyzji, analizowanie zmiennych sytuacji. To nie są szachy - w StarCrafcie nie wiadomo co robi oponent. Trzeba cały czas sprawdzać i dostosowywać się do sytuacji, a aby grać na światowym poziomie trzeba mieć tysiące rozegranych gier.

Piasek: Nie widzę dużej różnicy pomiędzy sportem a eSportem. I tu, i tu o tym, czy ktoś osiągnie sukces, decydują te same czynniki. W obu wypadkach trzeba poświęcić bardzo dużo czasu na trening, a wygrywa ten, kto lepiej się przygotuje do zawodów. Dodatkowo zaletą eSportu jest fakt, że może nim zająć się każdy kto ma komputer, a dziś praktycznie jest to standardem. Nie trzeba mieć wielkiego nakładu finansowego, jak to jest w przypadku chociażby tenisa: eSport można trenować w domu. Jest zatem większa pula graczy, którzy mogą zostać najlepszymi. Trzeba mieć tylko samozaparcie.


Źródło: ESL | Patrick Strack

BLIZZONE: Co sądzicie o tegorocznych rozgrywkach? Czy będą bardziej emocjonujące od poprzednich?

Piasek: W tym roku będzie zdecydowanie bardziej emocjonująco, ponieważ jest więcej Europejczyków, co na IEM-ie zawsze daje nam więcej siły do kibicowania. Europejczycy są bardziej komunikatywni, wychodzą do publiczności, mają swój fanbase, nie mówiąc już nawet o tych momentach kiedy gra Polak, bo wtedy jest hype nie z tej ziemi i Spodek odlatuje. Zdecydowanie największe emocje są wtedy, kiedy jest to starcie pomiędzy Europą a Koreą: "foreignerzy" kontra faworyci, walka Dawida z Goliatem. Wtedy, kiedy jest nadzieja, że może uda się pokonać tego koreańskiego "robota".

Legho: Muszę się wtrącić - no niestety, ja jestem troszeczkę pod tym względem elitystą i wyznaję zasadę "skill przed pochodzeniem". Doceniam to jaki poziom reprezentują Koreańczycy i jeżeli kibicuję, to nie dlatego, że są fajnymi, kontaktowymi gośćmi i ładnie się uśmiechają czy rozmawiają z fanami, ale za to co potrafią zrobić w grze, bo to jest mimo wszystko istotą zawodów eSportowych. Chodzi o poziom gry i rzeczywiście jest on nieziemski, jeśli chodzi o Koreańczyków. Natomiast zdaję sobie sprawę, że gry choćby z udziałem Polaków są zdecydowanie bardziej emocjonujące dla kibiców, którzy nie siedzą w temacie zbyt głęboko. Oni wtedy mają swojego czempiona, z którym mogą się identyfikować.

Piasek: Chciałbym sprostować, że to nie jest tak, że nie doceniam umiejętności, bo bardzo lubię StarCrafta na najwyższym poziomie, ale uwielbiam również i rywalizację, która dodaje dodatkowy smaczek.


Źródło: ESL | Kirill Bashkirov

BLIZZONE: Czyli mamy dwa zdania, dwa różne podejścia do tego samego tematu pochodzące z tego samego środowiska, co pokazuje, że można się tak różnić, a jednocześnie wspólnie działać. W 2015. roku zostaliście zaproszeni na Blizzcon. Jakie widzicie różnice pomiędzy imprezami eSportowymi w Europie i w USA?

Bliźniaknr1: Zostaliśmy z bratem zaproszeni do Los Angeles na światowe finały SC2, które odbyły się na Blizzconie w 2015. To zaproszenie wynikło z całej pracy Netwars, która została włożona w doping na finałach WCS w Krakowie. Był tam obecny również główny dyrektor produktu StarCraft II Chriss Sigaty, na którym nasz doping zrobił ogromne wrażenie. Z tego powodu, prawdopodobnie dzięki staraniom Carmaca - który jednak nie przyznaje się do niczego - udało się przekonać Blizzard do tego wyjazdu. W skrócie - wyprawa życia! Jakby rozmienić dychę na trzy razy po 5 złotych. Na pewno w USA jest niższy poziom hype'u na widowni, która co prawda była wypełniona po brzegi, było bicie braw, ale nie wyglądało to tak jak u nas. Zdecydowanie mniej okrzyków i energetycznego kibicowania niż na IEM-ie. Parę razy próbowałem skandować nick Life'a, ale patrzyli na mnie jakoś dziwnie jakbym wołał o życie. To co zwraca uwagę, to większa liczba cosplayerów. Również i konkursy: coś co wypaliło mi się na oczach, to Jaina z wąsami i brodą oraz z brzuchem na wierzchu.

Ameryka i Blizzcon to oczywiście Mekka każdego StarCraftowca i zdecydowanie fajnie tam być, zobaczyć to wszystko na żywo. Masa paneli, masa możliwości spotkania się z ludźmi, którzy tworzą tę grę, tworzą grafikę, muzykę i fabułę. Jednym zdaniem - byliśmy u źródła. Zdecydowanie jednak wolę eventy w Europie, jak chociażby Home Story Cup. W grudniu zeszłego roku wybraliśmy się tam z Emilem oraz z dwoma jego minionami, czyli z Artem i Rodzynem. Naprawdę bardzo fajny, domowy klimat. Niestety, prawdopodobnie był to ostatni Home Story Cup w takim wydaniu - z uczestnictwem Koreańczyków i możliwością wejścia do tego wielkiego studia.


Źródło: Netwars.pl


BLIZZONE: Czy IEM jest jedyną imprezą, na której zamierzacie się pojawić w tym roku?

Legho: Jako Netwars jesteśmy ograniczeni geograficznie. W Polsce nas nie zabraknie, ale oczywiście skala wtedy jest trochę mniejsza w zależności od charakteru wydarzenia. Taką imprezą, w której bierzemy aktywny udział - również organizacyjny - jest Castplay Invitational organizowany przez Michusa, na który serdecznie zapraszamy i bardzo byśmy chcieli, aby tego typu imprez eSportowych było coraz więcej. W tym roku będziemy mogli również reprezentować razem z Karfusenem naszą społeczność poza granicami Polski, zatem będziecie mieli okazję obserwować nasze szaliki oraz koszulki w relacjach z rozgrywanego w Korei GSL-a.

Piasek: Legho z Karfusenem się zakwalifikowali, zatem będą mogli orać. (śmiech z offu)


Źródło: Netwars.pl

BLIZZONE: Na koniec podchwytliwe pytanie: kto wygra tegoroczny IEM?

Bliźniaknr1: Life. (gromki śmiech)

Piasek: Jak mu podepną Internet w więzieniu, to może mu się uda. A już tak całkiem serio mówiąc - stawiam na Nerchio.

Bliźniaknr1: Ja bym stawiał, że wygra jakiś Terran. Najprawdopodobniej Byun. Jestem wielkim fanem Zergów i Terran jest obecnie największą imbą, co widać po wynikach GSL-a - na ośmiu graczy w ćwierćfinale mamy czterech Terran, trzech Protosów i jednego biednego Zerga, który odpadnie najprawdopodobniej na Terrana. Wierzę, że Nerchio będzie w finale, ale nie jestem pewien, czy uda mu się pokonać terrańską imbę w tym wydaniu, która jest w tej chwili.

Legho: Muszę to pytanie podzielić na trzy części: co z Polakami? Zajdziemy do półfinałów i będzie to Nerchio, który jest w formie. Kto chciałbym aby wygrał? Zdecydowanie Dark, który jest moim ulubionym graczem z zergów, którzy są obecni na IEM-ie. Kto moim zdaniem wygra? Zgodzę się z Bliźniakiem, czyli będzie to Byun. Ta wygrana byłaby imponująca biorąc pod uwagę to, że wygrał niedawno na Blizzconie i stanowiłoby to zwieńczenie jego kariery.

BLIZZONE: Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na IEM-ie!


Rozmawiał: Jacek "JJThompson" Tomczyk