Lepidoptera czy stara znajoma? Historia Starcrafta, cz. 6

Lepidoptera czy stara znajoma? Historia Starcrafta, cz. 6

Rój zmiażdżył mierny opór ludzi i zasiał zniszczenie w dziewięciu z trzynastu terrańskich światów. Niedługo po upadku Tarsonis, stolicy ludzi, główny oddział floty protosów opuścił terrański sektor. Pozostałości po obecności supercywilizacji są skrupulatnie czyszczone przez zergi…

Nadświadomość to wieczna wola roju. Zbudziła ona mózgi – jednostki na stałe jej podporządkowane, funkcjonujące wedle jej woli. Wszystkie mózgi roju łączą się ze sobą, wymieniając się doświadczeniami i wiedzą. W ostatnim czasie Nadświadomość, wciąż kierując zergami na Tarsonis, odkryła istotę o niespotykanej mocy psionicynej. Dotychczas nie było śladów stworzeń z tego gatunku dysponującą taką potęgą. Nadświadomość przechwyciła ciało nosiciela mocy i pielęgnując swoją zdobycz w poczwarce, przygotowywała ją do odrodzenia się w roju.

Zasz, jeden z mózgów, oczyszczał Tarsonis z pozostałych tam terrańskich wojsk. Jego pomiot, który nazwał Garm, przeczesywał dżungle stolicy ludzi. Sam nie bał się śmierci, ponieważ Nadświadomość odradzała upadłe mózgi, obdarowując je nowym ciałem.

Dzięki sukcesowi Zasz, możliwe stało się zabezpieczenie poczwarki i przygotowanie jej do transportu. W powietrzu jednak wciąż przebywali protosi, blokując drogi ucieczki roju. Nadświadomość pozostała niewzruszona tą sytuacją – mózgi otrzymały polecenie przeniesienia poczwarki do nadrządców i tak się stało. Pomioty mózgów wspólnie zaatakowały resztę protoskiej floty, niszcząc ją przewagą liczebną. Po ich pokonaniu, Nadświadomość wysłała rój do pokrytego popiołem Char…


Nadświadomość zachwycała się możliwościami istoty, która była hodowana w poczwarce. Już w tym stanie nowy pionek władcy roju wywierał wpływ na otaczające go istoty, nawet te przebywające poza Char. Emanowanie tak potężnej siły zwróciło uwagę tych, którzy pragnęli zniszczenia roju. Szwadron Alpha, dowodzony przez generała Edmunda Duke’a, kierował się w stronę Char, podążając za śladem energii psionicznej. Nadświadomość zdołała wychwycić meldunek skierowany przez generała do swoich oddziałów:

- Wszystkie szwadrony mają zewrzeć szyki i skanować okolicę w poszukiwaniu wroga. Imperator Arcturus wierzy, że są tu zergi, więc naszym zadaniem jest pozbycie się ich! Nie chcę żadnych wpadek tym razem! Pokażemy tym zwierzakom, że nigdzie nie można uciec przed terrańskim dominium!

Generał zmierzył się z zergami na Char. Choć jego wojska i tak bez szans rozbijały się o tamtejsze stworzenia, Nadświadomość zaleciła swoim mózgom ostrożność – poczwarce nie może stać się krzywda. Choć rój działał powoli z powodu ostrożnośći, terranie zostali przegnani. Tym razem meldunek generała brzmiał:

- Przeklęte bydlaki, wycofać się!


Mózgi roju ścigały terran, decydując się na przeniesienie poczwarki w inne, bezpieczne miejsce. Daggoth, sługa Nadświadomości, podjął się pościgu za ludźmi, gdy Zasz opracowywał nowy plan ukrycia zdobyczy swego stwórcy. Zadanie nie było proste, ponieważ z czasem, gdy powód ściągnięcia terran rósł w siłę, fale psioniczne rozchodziły się jeszcze dalej, ściągając na rój jego kolejnych przeciwników. Raz jeszcze Nadświadomość przygotowywała swoje mózgi do obrony i zabezpieczenia poczwarki.


- Dobra, wszyscy miejcie oczy dookoła głowy. Nasz cel gdzieś tu jest. Pamiętajcie, oprócz zergów, ten dupek Duke może się gdzieś tu pałętać – brzmiały rozkazy Jima Raynora. Razem ze swoim wojskiem przeczesywał tę planetę, ściągnięty przez moc fal psionicznych. Choć zergi walczyły zawzięcie, wojska ludzi sukcesywnie przeprowadzały swoją ofensywę.

- Nie pozwólcie im się zbliżyć do poczwarki! Istota już prawie się narodziła! – Grzmiał mózg opiekujący się zdobyczą zergów. Jim napierał dalej ze swoimi żołnierzami, wyczuwając zwiększenie się mocy wraz z kolejnym przebytym metrem.

W końcu jednak energia przestała emanować. Emisja skończyła się tak nagle, że aż wszyscy zawiesili na chwilę broń, zaskoczeni tym spokojem i ciszą, jaka zaczęła ich otaczać. Czegoś w powietrzu brakowało.


- Powstań, moja kreacjo – przemówiła Nadświadomość. – Powstań, Kerrigan.

- Na twe zawołanie, ojcze. – Odezwał się kobiecy głos, jednak tak zniekształcony, że niemal niepodobny do ludzkiego – żyję, by służyć. Niech wszyscy, którzy przeciwstawiają się Nadświadomości, poczują gniew roju.

- Doskonale. To, co dziś się tu stało, będzie końcem moich przeciwników – podjęła Nadświadomość. – Niech nie przeżyje żaden terran.

- Na miłość boską. Kerrigan, co oni z tobą zrobili?! – krzyczał Raynor, ponieważ jak zergi wychwyciły poprzednio przekaz Duke’a, tak on teraz słyszał Nadświadomość komunikującą się z Sarą.

Kerrigan nie odpowiadała. Prowadziła rój, który niszczył wszystko na swojej drodze, a ona szła w pierwszym szeregu. Budynki ludzi upadały, bądź zostawały zainfekowane. Przypomniały Jimowi ten, który ze swoim oddziałem znalazł na jednej z kolonii, zanim ten cały koszmar rozpoczął się na dobre.

- Saro, czy to naprawdę Ty? – zapytał, gdy ze swoim wojskiem wycofywał się do transportowców, odepchnięty przez zergi.

- Nie gadaj tyle. Jestem czymś więcej, niż byłam, Jim. Nie powinieneś był tu przychodzić.

- Ale te sny! Śniło mi się, że wciąż żyjesz i w pewien sposób… Mnie wzywałaś.

- Tak było – przyznała Kerrigan. – Gdy przebywałam w poczwarce, dotarłam do ciebie i Arcturusa telepatycznie. Jednakże Arcturus wysłał tutaj Duka, by mnie przejął – powiedziała Kerrigan, modulując głos by brzmiał na zawiedzony. – Ale to wszystko – powiedziała już gniewnie – jestem teraz zergiem! I podoba mi się to, czym jestem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie to uczucie.

- Więc co teraz, Skarbie, zabijesz mnie? – Zapytał Jim.

- Z pewnością jest to w mojej mocy, ale nie jesteś dla mnie zagrożeniem, Jim. Bądź mądry, odejdź teraz i nigdy nie szukaj wojny z zergami.

- Nie wygląda na to, żebym miał wybór – powiedział Raynor i uciekł, zanim Kerrigan zmieniłaby zdanie.

Sara, jako najnowszy i najsilniejszy twór Nadświadomości, powstała z poczwarki, jednak jej moce wciąż nie zostały w pełni odkryte. Kerrigan obmyślała plan udania się do akademii duchów, by rozwikłać zagadkę tych badań i w pełni poznać swoją moc. Dopiero wtedy Nadświadomość ze swymi sługami zniszczą niczego niespodziewających się protosów.

- Zamierzam udać się do terrańskiego statku naukowego i dowiedzieć się więcej o projekcie duchów – przekazała Kerrigan, łącząc się z mózgami.

- O ile jesteś potężna, pamiętaj, że jesteś tylko sługą – odezwał się Zasz. – Znasz naszą główną misję, Kerrigan. Czy stawiasz swoje kaprysy ponad wolą Nadświadomości?

- Nie stawaj mi na drodze, Zasz. Zrobię, co będę chciała i ani ty, ani inny mózg mi nie przeszkodzi.

Gdy Kerrigan wycofała się z kontaku, Nadświadomość odezwala się do Zasz.

- Pozwól jej iść. Większość jej ducha jest jej własna, dzięki temu rój będzie korzystać z jej silnego temperamentu. Nie obawiaj się jej pragnień, ponieważ jest ona nierozerwalnie związana ze mną, jak i każdy mózg. Zaprawdę, każdy zerg jest mi podporządkowany. Kerrigan wolno robić, co tylko chce.

Mordowanie ludzi, którzy zdawali się stawiać niewielki opór, okazał się zaledwie testem nowych zdolności Kerrigan. Po zdobyciu wszystkich informacji dotyczących badań nad duchami, Sara wycofała się ze statku, zastawiając na ludzi pułapkę…