Nation Wars IV - Polacy o krok od niespodzianki!

Nation Wars IV - Polacy o krok od niespodzianki!

W ubiegłą sobotę odbyły się mecze decydującej fazy turnieju Nation Wars 4. Do studia w Paryżu zaproszone zostały cztery najlepsze reprezentacje tej edycji: Niemcy, Kanada, Korea Południowa i Polska.

Z okazji finału turnieju grupa Carbot Animations przygotowała krótki materiał wideo, który pokrótce opisywał drogę jaką przeszły poszczególne reprezentacje w drodze do fazy półfinałowej. W specyficzny dla swoich materiałów sposób, animatorzy przedstawili najbardziej charakterystyczne strategie, które przyniosły czterem wymienionym zespołom sukces w poprzednich meczach. Chciałoby się aż dodać przesłodkiemu, polskiemu Ultraliskowi husarskie skrzydła!

Nation Wars?

Opisywany turniej to fenomen sam w sobie. Łączy on bowiem niemal półprofesjonalny charakter i bardzo niezobowiązującą atmosferę z rozgrywkami najlepszych graczy na świecie. Brak formalnego charakteru zachęca graczy do popisywania się swoimi umiejętnościami i stosowania ryzykownych strategii, których nie odważyliby się zastosować w dużych turniejach, kiedy ze zwycięstwem związane są dziesiątki tysięcy dolarów. Za stworzenie odpowiedniego klimatu odpowiadają w dużej mierze organizatorzy i casterzy, prowadzący mocno odbiegające od zwyczajowej struktury wywiadu rozmowy z graczami. Wrażenie robi również pozytywny odzew społeczności, licznie zgromadzonej przed streamami i mocno angażującej się w komentowanie wydarzenia na twitchu oraz twitterze. W kluczowych momentach widownia na twitchu wynosiła około 20 tys. widzów, zaś kilkanaście tysięcy "ćwierknięć" zostało oznaczone hashtagiem #NW4.

Król Artur i jego świta

21 stycznia w studiu Ogaming w Paryżu rozegrane zostały mecze półfinałowe, po których przyszedł czas na Wielki Finał tegorocznej edycji imprezy. Podobnie jak w poprzednich rundach turnieju mecze były rozgrywane w formule Bo7, z wyłączeniem finału który miał być rozegrany w formacie Bo9. W pierwszej półfinałowej parze zmierzyły się reprezentacje Polski i Kanady. Polacy, występujący w składzie Elazer (Z), MaNa (P) i Nerchio (Z) mieli walczyć z prowadzoną przez Scarlett (Z) reprezentacją Kanady, w której oprócz wymienionej, znaleźli się również NoRegreT (Z) oraz Semper (T). Początek meczu zapowiadał łatwe zwycięstwo Naszych. Wystawiony jako pierwszy z Polaków Elazer, bez większych trudności odprawił kolejnych reprezentantów Kanady z kwitkiem, ulegając dopiero w drugim meczu przeciw Scarlett. W kolejnej rundzie Kanadyjka zmiotła protoską armię MaNy i wynik meczu niebezpiecznie zbliżył się do wyrównania. Później jednak, występujący w roli kapitana naszej reprezentacji Nerchio, w długiej i zaciętej grze nie dał się zgnieść Ultraliskom Scarlett i w emocjonującej końcówce zapewnił naszej reprezentacji miejsce w Wielkim Finale.

Maszyna

Zanim jednak poznaliśmy drugiego finalistę, musieliśmy poczekać na rozstrzygnięcia w parze Niemcy - Korea Południowa. W tej parze nietrudno było o wskazanie faworyta, jednak jak w poprzednich rundach to udowodnili, Niemcy są zespołem nieprzewidywalnym z bardzo dużym potencjałem. Nasi sąsiedzi zza Odry wystawili drużynę w składzie ShoWTimE (P), HeroMarine (T) i TLO (Z), naprzeciw którym postawiono mistrzów z Korei w składzie: sOs (P), INnoVation (T) oraz Zest (P). W meczu otwarcia ShowTime udowodnił, że w PvP czuje się bardzo dobrze i w zdecydowany sposób poradził sobie z sOs'em. Po wyeliminowaniu pierwszego ze swoich protosów, Koreańczycy sięgnęli po sprawdzone, terrańskie rozwiązanie w osobie INnoVation, który w obecnej dyspozycji uważany jest za jednego z trzech (obok ByuN'a i Dark'a) najlepszych graczy na świecie. Zgodnie z oczekiwaniami Koreański as nie zawiódł, sprawnie eliminując kolejnych rywali. Przy stanie 1:3 Niemcy musieli podjąć decyzję, którego ze swoich graczy wskrzesić, by podjął on rozpaczliwą próbę wyeliminowania świetnie dysponowanego INnoVation. Wskazany przez niemiecki zespół ShowTime nie był jednak w stanie powstrzymać "Maszyny", jak nazywany jest przez swoich oponentów Koreański terranin. Dzięki znakomitemu wykorzystaniu Widow Mines i Liberatorów, skutecznie unicestwił potencjał jaki tkwił w stosunkowo licznej, protoskiej armii. Przed przyjazdem do Paryża INnoVation został zapytany jaki rezultat uznaje za satysfakcjonujący w zbliżających finałach Nation Wars. Jego odpowiedź brzmiała: nie przegrać ani jednej mapy. Po druzgocącym allkill'u, który zafundował Niemcom, terranin zdecydowanie wyglądał na człowieka, z którego groźbami należy się liczyć.

Starcie Wschodu z Zachodem

Po takim preludium nikt chyba nie zazdrościł Polakom szansy zmierzenia się z przerażającą siłą Koreańskiego Starcrafta. Większość analityków wieszczyła, że to będzie szybki spacerek dla Koreańczyków, nieliczni wierzyli, że Nerchio zdoła urwać jedną mapę świetnie dysponowanemu przeciwnikowi. Finał nie zaczął się dla Naszych dobrze, w pierwszej grze Elazer musiał uznać wyższość protosów Zest'a. Druga runda nie poprawiła sytuacji Polski: Koreański protos, po zaciętym meczu odniósł zwycięstwo w wyrównanym PvP przeciw MaNie. Przy stanie 0:2 ostatnią nadzieją na przedłużenie naszych nadziei była fantastyczna postawa Nerchio. Ten ostatni świetnie rozpoczął swój pierwszy mecz, karząc Zest'a za jego bardzo szybką ekspansję. Wypracowana w early game przewaga Polskiego zerga przełożyła się na kształt całej gry, którą Zest poddał, gdy tylko zdał sobie sprawę, iż nie jest w stanie nadrobić ekonomicznej przepaści, dzielącej obu graczy. Po tej porażce Koreańczycy zdecydowali się na dość dziwny manewr. Zamiast przedstawić kolejnego gracza, zdecydowali się na natychmiastowe "wskrzeszenie" Zest'a. Mieliśmy więc okazję oglądać rewanżowe spotkanie tych samych graczy na kolejnej mapie. Tym razem protos nie zlekceważył przeciwnika i z wykorzystaniem sporej armii Kolosów umiejętnie poradził sobie z przeważającym siłami zerga.

Powrót Króla

Po tej porażce jedyne co pozostało naszym zawodnikom to nadzieja, że przywrócony do życia Nerchio będzie w stanie poradzić sobie z wszystkimi kolejnymi rywalami. W danym momencie wydawało się to pobożnym życzeniem, gdyż cały nasz zespół został pokonany przez jednego tylko Koreańczyka, zaś sOs i INnoVation czekali wypoczęci w kolejce na swoją szansę. W trzecim tego wieczora starciu Zest vs. Nerchio, górą był ponownie Polak. Pokerowa zagrywka Naszego zerga, polegająca na masowym zrzucie Hydralisków w bazie wroga zmusiła Zesta do podjęcia szybkich działań ofensywnych, które zostały sprawnie odparte przez pozostałe siły Polaka. W tym samym czasie niespodziewany desant wymazał z powierzchni mapy większość protoskiej produkcji, pozostawiając Koreańczyka z dużą ilością surowców, których nie był w stanie wydać, by stworzyć posiłki dla swojej armii.

Kolejni rywale "Króla Artura", jak często nazywany jest czołowy Polski zawodnik, nie wydawali się jednak ani trochę słabsi, niż pokonany Zest. Koreańczycy zdecydowali, że nie chcą dać Nerchio zbytnio się rozpędzić i sięgnęli po swoją najsilniejszą broń - INnoVation. O ostatnich wyczynach tego ostatniego w GSL można dowiedzieć się nieco więcej tutaj. Całe szczęście nasz zawodnik albo nie czytał moich zachwytów na temat stylu gry INnoVation, albo zbytnio się nimi nie przejął, gdyż odważnie i bez respektu podszedł do wymagającego rywala. Receptą na pokonanie terranina na mapie Vaani Research Station okazał się błyskawiczny Roach/Ravager Rush i umiejętne micro z wykorzystaniem niewielkiej ilości tych jednostek. Koreańczyk wydawał się kompletnie zaskoczony tak agresywnym otwarciem: już dawno nikt nie zmusił go do poddania mapy po niespełna pięciu minutach gry! Jeśli do tego momentu wieczora serca nie zaczęły nam szybciej bić, to po tym zwycięstwie już chyba każdemu z oglądających po raz pierwszy tego wieczora zaświtała szalona myśl: "Korea jest do ogrania". Kolejna runda przeciwko sOs tylko utwierdziła nas w tym przekonaniu. Nerchio wykorzystał chwilę nieuwagi rywala, by dosłownie zalać jego bazę zerglingami. Hordy tych jednostek rozpaliły w bazie Koreańczyka pożar, którego protos nie był w stanie ugasić i był zmuszony się poddać.

Men vs. The Machine

Przy stanie 4:3 dla Polski cała sytuacja zaczynała wyglądać lepiej, niż najśmielsze marzenia nawet najbardziej hiperoptymistycznych polskich analityków. Nerchio wyglądał tego wieczora świetnie, a kolejni Koreańczycy zdawali się mieć niewiele do powiedzenia w starciu z "Królem Arturem". Ostatnia nadzieja Korei tkwiła w INnoVation, który po wskrzeszeniu musiał wygrać najpierw ze świetnie wyglądającym polskim zergiem a następnie wyeliminować Elazera lub MaNę. Rozdrażniony poprzednią zaskakującą porażką INnoVation zdecydował się na swoją najpewniejszą strategię: operowanie niewielkimi armiami piechoty i wielozadaniowość. Niestety, przy pomocy tych prostych środków był w stanie narzucić swoje warunki gry i ostatecznie wyeliminować Nerchio z turnieju. Po krótkiej naradzie Polacy zdecydowali, że w decydującej o zwycięstwie w całym meczu rundzie reprezentować ich będzie Elazer. Młody zerg wydawał się ryzykownym wyborem, jednak przy obecnym stanie mety, mecze PvT są niezwykle trudne dla protosów. W związku z tym, mimo mniejszego doświadczenia Elazer miał większe szanse w tym starciu, niż protoski weteran MaNa. Obserwacja poprzedniego meczu INnoVation przeciw Nerchio wykazywała jednoznacznie, iż jeśli marzy się o pokonaniu "Maszyny" to trzeba mu postawić własne, twarde warunki. Elazer podjął ryzyko i wszystkie wydobywane surowce od początku inwestował w rozbudowę armii, kosztem budowy ekonomii. W pierwszej fazie wydawało się, że jego Roach/Ravager rush odniesie sukces. Zegrowi udało się unieszkodliwić drugą bazę wroga i zamknąć go w obrębie lokacji startowej, jednak nie był w stanie sforsować rampy, prowadzącej do głównej bazy, by zadać decydujący cios. Przez niesamowite trzy minuty losy meczu balansowały na ostrzu noża. Ostatecznie to jednak INnoVation udowodnił dlaczego wymienia się go w gronie najlepszych z najlepszych i pokazując niesamowite micro z użyciem Marines i Marauderów z powodzeniem odparł zmasowany atak zerga. Ponieważ Elazer zainwestował wszystko w swoją armię to po jej utracie nie pozostały mu już w ręku żadne atuty i był zmuszony do poddania się.

Faworyci nie zawiedli

Końcowy rezultat turnieju nie zaskakuje: kolejny raz okazało się, że Koreańczycy są całkiem nieźli w StarCraft 2. Co jednak znacznie bardziej ważne, Polacy umocnili swoją silną pozycję na scenie międzynarodowej. Daje to nadzieję, że podobnie jak w zeszłym roku możemy liczyć na dobrą dyspozycję polskich graczy w turniejach o wysokie stawki. Zwłaszcza Nerchio potwierdził, że w tym momencie jest jednym z czołowych zergów na świecie i nie straszni są nawet koreańscy mistrzowie. Za drugie miejsce w turnieju nasi gracze otrzymali do podziału 7,5 tys. euro. Miejmy nadzieję, że to dopiero zapowiedź najlepszego sezonu w StarCrafcie 2 w wykonaniu naszych rodaków. Zanim to jednak nastąpi to odsyłam zainteresowanych do pełnej relacji z wydarzenia na kanale Ogaming na twitchu. Zapraszam też do śledzenia pojawiających się cyklicznie w naszym serwisie informacji dotyczących koreańskich rozgrywek w ramach GSL code S. Kolejna grupa już w najbliższą środę, zaś w czwartek 26 stycznia będzie możliwość zobaczenia zachodniego dodatku do tych w pełni Koreańskich rozgrywek. Swoją szansę na zaskoczenie będzie miała wtedy Kanadyjka Scarlett, która jako jedyna z zachodnich zawodników przebrnęła przez kwalifikacje do tego prestiżowego turnieju.