Niesportowe zachowanie - cheaty, dramy i inne smutki

Niesportowe zachowanie - cheaty, dramy i inne smutki

Dwieście. Wyjątkowa liczba, którą oglądać można tak rzadko, że niemal stała się mitem. Cóż w niej takiego magicznego? Sprawa jest naprawdę prosta.

Kto by nie chciał zasuwać 200km/h na niemieckiej autostradzie? Kiedy ostatnio wpadł wam do rąk banknot z Zygmuntem I Starym? Dlaczego cheesować przeciwnika, kiedy można zaatakować z zaopatrzeniem 200/200 A-move? Z pewnością nie jest to kwestią przypadku. Dla każdego gracza zaszczytem jest znalezienie się w grupie najlepszych, topowych wyjadaczy z regionu – być jednym spośród dwustu grandmasterów.

Droga na szczyt nie jest prosta, tak na pewno odpowiedzą ci, którzy się tam znaleźli. Wiem, co mówię, ponieważ zmagając się z terranami już w platynie mam ochotę czasami wyrzucić klawiaturę przez okno. Sęk jednak w tym, że nie każdy uważa, by droga na wyżyny skilla musiała być okupiona rage quitami, drżącymi dłońmi czy euforią ciężko wywalczonego zwycięstwa.

Starcraft II niestety posiada takich ludzi, pewien odpowiednik rosyjskiej reprezentacji olimpijskiej. Przyjrzymy się więc bliżej cheatom, niesportowemu zachowaniu i wszystkiemu, przez co reszta świata jeszcze nie gra w SC II.

Bogaty na pewno ukradł, a GM na bank cheatował… Prawda?

Na wstępie ustalmy jedno: nie każdy cheat jest zły. Mowa tutaj o rozgrywce dla jednego gracza, gdzie chcemy przetestować jednostki, nauczyć się dodatkowych taktyk czy wesprzeć się przy wyjątkowo trudnej misji w kampanii. Problemy jednak zaczynają się, gdy ktoś sięga po te nieetyczne rozwiązania podczas pojedynków z innymi graczami. W każdej z ras znajdą się niezbalansowane jednostki, które spędzają sen z powiek Dustina Browdera, Davida Kima?! ZESPOŁU OD BALANSU GRY, jednak odpalanie maphacków to zdecydowanie cios poniżej pasa. Na czym to polega?

Po starcie meczu włącza się maphacka. Maphack pokazuje wszystkie budynki i jednostki, które stworzono od jego włączenia, więc w zasadzie od 15. sekundy wiemy, co się dzieje na mapie i gdzie znajdują się jednostki wroga.



Jak można poznać, czy przeciwnik miał maphacka? Nie jest to takie proste i wszystko zależy od ligi, w której się znajdujemy. Zazwyczaj od brązu do srebra, jeśli ktoś przechwytuje twój każdy drop, wychodzi z bazy i czeka na jednostki transportujące pod odpowiednim kątem, to wiedz, że coś się dzieje.

[Film od 4:15]


W przypadku Grandmasterów sprawa się trochę komplikuje. Nikt przecież nie chce, aby zarzucano mu maphacking, kiedy ten, przez ostatnie cztery miesiące nie robił nic innego, poza ośmiogodzinnymi sesjami w SC II, gdzie ćwiczył, ćwiczył, ćwiczył…

[Warto zobaczyć od początku z komentarzem WinterSC]


No dobrze, w zaciszu domowym każdy może się poniżyć do cheatów i bawić w pro. Co jednak w przypadku rozgrywek, jak chociażby WCS Challenger, gdzie każdy gra sobie z dogodnej dla siebie lokalizacji, wskakując tylko do lobby, gdy jest jego kolej? Choć wydawałoby się że

[] co ty się nie znasz przecież to już TOP CLASS [/]

– bo przecież od ludzi na pewnym poziomie wymagamy profesjonalizmu – to i tam podglądacze streamów przeciwników się zdarzają. Najpopularniejszym rozwiązaniem jest opóźnienie swojego streamu o minutę bądź dwie. Robi tak między innym HeroMarine i z tego, co widziałem, nie miał on ostatnio problemów (które pojawiły się przy grze z Guru). Czy ktoś powiedział Guru? Guru można porównać do... W zasadzie nic nie przychodzi mi do głowy, bo nic się z nim nie równa. Na jego temat mógłby powstać osobny wpis, a jeśli ktoś jest ciekawy tej jakże znamienitej persony polskiej sceny SC II, proponuję kliknąć tu, dzięki czemu Guru załatwił sobie to, oraz liczne bany za podglądanie streama przeciwnika podczas turniejów i tak dalej. Kiedy mowa o graczach aka "chodząca drama", warto wspomnieć o Gregu IdrA Fields. IdrA już nie gra, a jeśli ktoś przegapił jego karierę w SC II, poniższy gif w zasadzie opisuje jego podejście do gry i rywali.

Znalezione obrazy dla zapytania idra sc 2 gif


Nie wyjdę z bronzu, bo wszyscy mnie all-inują, cheatery jedne! Gdyby tylko ktoś mógł mi pomóc...

Wszędzie jest dobrze, gdzie nas nie ma. Kanapki lepiej smakują, gdy przygotuje je ktoś inny a protoss nagle nie jest OP, kiedy ja nim gram. Gdy życie rzuca pod nogi kłody, należy coś z tym zrobić. Zastanówmy się więc, opcje są następujące:

  • Trenować, oglądać mecze profesjonalistów i analizować własną grę,
  • Sięgnąć po mamy swoją kartę kredytową i kupić boosta w lidze.

Osobiście nie jestem w stanie pojąć fenomenu zakupu boosta. O ile w SC II nie jest to aż tak popularną praktyką, jak w przypadku innych dużych tutułów, to jednak zakup awansu ligii nie jest nieobecny. W końcu jednak wszystko można sprzedać, prawda?

Zdjęcie obok przedstawia jeden z pierwszych wyników, jakie odnalazłem w sieci. Mamy szczęście, że gry RTS rzetelnie weryfikują zdolności graczy, dlatego perełki korzystające z tych usług szybko spadają niżej. Tak czy inaczej, czapki z głów dla tych, którzy wydają na to kasę.



Tymczasem w barze dla graczy, zamykając na telefonie karty z e-baya:

- Grywałem trochę w tego Starcrafta II, tak się to nazywa, nie? Całkiem przyzwoita gra. GM wbity w 10 godzin, nic szczególnego, serio. Już w sumie nie gram.

Społeczeństwo:


Jestem najlepszym graczem jakiego spo- psst! Chcesz zarobić? Oddaj mecz!

Tak, to prawda. Choć sprawa z kupowaniem gier wypłynęła już jakiś czas temu, to jest to wciąż otwartą raną wśród społeczności Starcrafta. Temat mógłby też zostać opracowany osobno, jako podręcznik "Więzienie i ban na grę do końca życia DLA BYSTRZAKÓW", ale postaram się w miarę prosto wprowadzić w sprawę i powiedzieć, dlaczego tyle łez przelano w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat.

W 2015 roku wybuchł skandal, który wstrząsnął światem i nigdy nie pozwolił patrzeć na scenę e-sportową w ten sam sposób. No, może trochę przesadziłem, a w zasadzie bardzo, bo mało kto już o tym pamięta. Stare gwiazdy zastąpiły nowe, a najgłośniejsze dramy przytłumiły spektakularne widowiska i turnieje. O co jednak poszło (serio?) i jak to wszystko wyszło? Sprawdźmy.

Historia zaczęła się w styczniu 2015 roku, kiedy PinnacleSports (strona z zakładami bukmacherskimi) unieważniła wszystkie zakłady w meczu San vs. Dark z powodu podejrzanych manipulacji. Swoje trzy grosze dorzucił jeszcze Swoopae z TeamLiquid.net, który o wszystkim poinformował KeSPA.

Takich zachowań było więcej, dotyczyły meczy INnoVation, Super, ByuL, MarineKing, HerO, Life, TY, DongRaeGu, Bbyong,Symbol, Flash oraz trenerów Gerrarda i YoDy.

Moje terrańskie serce się kraja, widząc niektóre z tych nicków wymienione wyżej, jednak ta ekipa dokładnie wiedziała, co robi i za jakie $ rani scenę e-sportową. Śledztwo w sprawie sprzedawanych meczy nabrało tempa - stało się to sprawą głośną na cały świat, a choć dotyczyło turniejów organizowanych w Korei Południowej, obok tych znanych gwiazd nikt nie mógł przejść obojętnie.

Dla Gerrarda, YoDy i BBoongBBoonga przygoda w SC II zakończyła się w więzieniu, do którego wszyscy trafili na 18 miesięcy i dostali po konkretnej sumie do zapłacenia na głowę. Oczywiście cała trójka odwołała się od tych wyroków, ale wynik można porównać do... Hm, no coż. Załóżmy, że mariny to ich wniosek, a zerg to odpowiedź sądu w Changwon.

Sprawa z nielegalnymi przepływami pieniędzy, lewymi zakładami bukmacherskimi, podkładaniem meczy była obecna też w SC:BW, ale to jest historia na inny czas.

Na temat niesportowych zachowań można napisać książkę, a ja starałem się nie przygotowywać materiału na sto godzin czytania. Z całej tej lawiny tekstu, zdjęć i filmów powinniśmy zapamiętać, że SC II jest nie tylko grą, choć na pierwszy rzut oka może się tak właśnie wydawać. Tak, są tutaj oszuści i karierowicze z kartami kredytowymi. Tak, gra stała się dla niektórych wielkim, wielomilionowym biznesem. W całym tym amoku nieprzyjemnych sytuacji, dram i łez terran (rozłożony czołg oblężniczy nie może lecieć w promie medycznym?!), pamiętajmy, że jest to fantastyczna gra, za którą murem stoją wierni fani. Na całym świecie istnieją grupy, które w SC II widzą coś więcej, niż tylko "budowle na księżcu, bieganie po księżycu i robaki". To właśnie wsparcie fanów tworzy tę wyjątkową wartość, która pozwala zapomnieć o wszystkich cieniach, jakie rzuca na ten tytuł grupka kilku nieuczciwych cwaniaczków. Przyszłość tego ponadczasowego RTS-a wciąż stoi otworem i to w rękach jego fanów i firmy Blizzard leży decyzja, w jakim kierunku rozwijać to przedsięwzięcie.