Nowe starego początki. Historia Starcrafta, cz. 7

Nowe starego początki. Historia Starcrafta, cz. 7

Tymczasem na Char Kerrigan odczuwała niepokój, jakby coś albo ktoś towarzyszył jej od pewnego czasu. W psionicznej sieci, która łączyła ją z mózgami, skierowała zapytanie.

- Czujecie to? Protosi tu są. Na Char. Byli już od jakiegoś czasu… Skryci.

Nagle, zupełnie znikąd, wyrósł przed nią Tassadar. Lewitując kilka centymetrów nad ziemią, przewyższał Kerrigan o głowę. Powoli przybliżał się do niej. To, co u człowieka uznano by za gałki oczne, u obcego były niewielkimi, błękitnymi światełkami nieskierowanymi nigdzie, jednak przeszywały Sarę na wylot. Choć wydawało się, że zbliżając się do Kerrigan, Tassadar zostawiał za sobą obraz siebie sprzed sekundy, zdecydowanie skracał dystans dzielący go od kobiety. Paranormalne zjawisko nie zbiło z tropu Sary.

- Protoski dowódco, szaleństwem z twojej strony było przybycie tutaj. Jam jest Kerrigan, Królowa Zergów! – pochyliła się lekko i cofnęła lewą nogę, niczym zwierzę szykujące się do ataku.

- Jesteś mi wielce znana, mości Królowo Zergów, gdyż już się spotkaliśmy. Zwę się Tassadar, jestem templariuszem – zaczął obcy. Choć nie miał ust, jego głos trafiał bezpośrednio do głowy Kerrigan. Protos mówił ostro, gniewnie. Uspokoił jednak po chwili swój ton i kontynuował już łagodniej - znane mi są twe altruistyczne czyny chroniące ludzkość przed zergami. Nieszczęsne jest to, że ta, która niegdyś była tak honorowa i pełna życia, uległa spaczonej woli Nadświadomości.

Kerrigan wyprostowała się. Przypomniała sobie tego protosa.

- Nie przypuszczaj, że możesz mnie sądzić, templariuszu – Kerrigan nabrała tonu podobnego do tego, którym zwracał się do niej Tassadar. Odpowiedziała spokojnie i stanowczo, nie wahając się i nie zastanawiając nad kolejnymi słowami. – Zauważysz, że moje moce są znacznie większe, by w ogóle porównywać je z twymi – sekundę po tych słowach skrzywiła lekko głowę, coś ją zaskoczyło. Wydawało się to niemal ludzkim zachowaniem – w zasadzie wyczuwam, iż twe osławione moce znacznie zmniejszyły się od naszego ostatniego spotkania.

- Być może, mości Królowo. Być może jest tak tylko dlatego, gdyż nie potrzebuję afiszować się ze swymi mocami przez tak infantylny sprawdzian woli? – Stanowczo zaznaczając słowo „infantylny”, protos odpowiedział nie dając się sprowokować. Zasłona czarnego dymu zasłoniła jego postać, a chwilę później Tassadar zniknął.

- Naiwny templariuszu. Szykuj obronę! Przyjdę po ciebie wkrótce – syknęła Kerigan w powietrze, rozglądając się.

Królowa Zergów skierowała się do ula roju, który jej podlegał. Zerglingi, hydraliski, mutaliski – wszystko, co znajdowało się w arsenale zergów, miało wkrótce wykluć się z jaj. Po protosach na Char nie zostanie ani śladu, gdy Kerrigan z nimi skończy.

- Kerrigan! – Odezwał się Zasz w jej głowie. – Wyczuwam coś dziwnego w tym templariuszu. Być może powinnaś przemyśleć swój atak?

- Po raz ostatni i teraz na swą szkodę, kwestionujesz me decyzje i autorytet, Zasz.

- Śmiesz grozić mózgowi roju?! – zawrzał głos Zasza – będziesz zagładą nas wszystkich!

Kerrigan jednak nie słuchała. Jaja zaczęły się wykluwać, a rój bezlitośnie zalał obóz protosów. Bramy przesyłowe i pylony padały pod naporem roju, a wojownicy Tassadara nie byli w stanie utrzymać linii obrony. Gdy wszystkie budynki zrównały się z ziemią, Kerrigan spacerując pośród ruin szukała tego, który śmiał ją znieważyć.

- Gdzie jesteś, Tassadarze? – mówiła na głos, idąc – czy zawsze każesz podwładnym toczyć twe boje?

- To miejsce stanie się naszym polem bitwy, mości Królowo. – Odezwał się Tassadar. Nie było go nigdzie w pobliżu, choć jego głos słyszała wyraźnie i mogła nawet stwierdzić, z której strony dobiega. Obejrzała się za siebie. Daleko przed nią rozciągał się wysoki step. Tam przebywał protos. – Staw mi czoła, a osobiście cię zwyciężę.

Nadrządca zabrał swą królową w miejsce wskazane przez Tassadara. Królowa nie traciła czasu na dalsze uprzejmości i zabrała się za to, co zaczęła podczas pierwszego spotkania. Skakała wokół protosa, unoszona mocą psioniczną, a wystające jej z pleców ostrza, „dar” od Nadświadomości, bezlitośnie chłostały protosa i ziemię wokół niego. Ten nie pozostawał bez odpowiedzi. Robiąc uniki, wyprowadzał zgromadzoną w formie kuli energię, którą ciskał w skaczącą po niebie Kerrigan. Trafiał ją od czasu do czasu, ale tak jak ona, tak i on nie był w stanie pokonać przeciwnika. W końcu jednak Kerrigan wbiła jedno z ostrzy w ziemię, mocno zamachując się drugim. Nie zaatakowała jednak frontalnie Tassadara, czego ten się spodziewał, a zamiast tego zakrzywiła zmutowaną kończynę, wyciągnęła ją za protosa, wygięła i pociągnęła do siebie, przebijając się przez jego plecy na wylot.

Błękitna chmura pojawiła się tam, gdzie stał Tassadar, a ostrze pozostało czyste.

- Iluzja! Czy zmierzenie się ze mną tak cię przeraża, templariuszu?! – Szał spowodowany walką, niczym zasłona, zniknął z umysłu Kerrigan. Teraz była po prostu wściekła.

- Do czasu, gdy będziesz tak przewidywalna, mości Królowo, nie mam potrzeby mierzenia się z tobą w ogóle. Jesteś swym własnym, najgorszym przeciwnikiem.

Kerrigan wyczuła, że protosi się wycofali. Tassadar nagle zniknął, a ona jeszcze chwilę stała na polu walki. Ruszając w stronę swego roju, głos Królowej grzmiał w myślach.

- Nieznośny, protoski tchórz! Tassadar nie będzie kryć się przed mym gniewem wiecznie! Odnajdę go i... - przerwał jej nagle Daggoth.

- Kerrigan, Zasz nie żyje! – Kerrigan jednak nie zrozumiała znaczenia słów. Zaskoczona, że ktoś zepchnął ją z drogi gniewu, odparła.

- I co? Zaprawdę szkoda, że niektóre mózgi prawdziwie nie mogą zostać zabite. Spodziewam się, że dzięki Nadświadomości wkrótce dojdzie do reinkarnacji. – Nie zatrzymując się, maszerowała przed siebie.

- Nie – odpowiedział stanowczo Daggoth. – Nie dojdzie. Protosi opracowali nieznany, nowy atak. Atak tak potężny, że jest w stanie powstrzymać proces reinkarnacji i zatrzymać Nadświadomość samą w sobie! – Mówił szybko mózg.

- Więc… - Kerrigan przystanęła. – Plan Tassadara był zaledwie dywersją. Nie powinnam była go tak lekceważyć.

To jednak nie był koniec problemów Królowej Zergów. Po akcji następuje reakcja, czyli śmierć Zasza pociągnęła za sobą pewne zdarzenia.

- Bez swego pana, pomiot Zasza ogarnął szał i nawet teraz zagraża ulowi roju. Należy wytępić rozszalały pomiot i powstrzymać go od czynienia dalszych zniszczeń. Pozbycie się protoskich resztek pozostaw mnie.

Jako jeden z wielu rojów, pomiot Zasza został wybity do ostatniego zerglinga. Daggoth zemścił się za zniewagę Tassadara, torturując i zabijając protosów. Do wszystkiego doszło zaledwie godzinę po pojedynku Kerrigan i templariusza. Wydawało się, że minęło znacznie więcej. Żądza zabijania protosów nie zmalała ani trochę i choć każdy miał inny cel – Królowa została znieważona słowem i próbną potyczką, a mózgom groziła prawdziwa śmierć – skutkiem miało być zakończenie egzystencji protosów.

Nadświadomość ogarniała wszystkie istoty na Char, kierując nimi gdy zachodzi taka potrzeba oraz czerpiąc z ich doświadczenia. Długo żaden zerg nie słyszał od swego stwórcy, ten w końcu jednak przemówił.

- Wysłuchajcie mnie, gdyż me milczenie się zakończyło, a ja znów jestem całością. Przebiegłe protosy ośmieliły się pozbawić życia tego, który był nieśmiertelny. Jednak z tymi, którzy zamordowali Zasza, nigdy przedtem się nie mierzyliśmy. Ci Mroczni Templariusze emitują energią, która jest wielce podobna do mojej i to za jej pomocą wyrządzili mi szkodę. – Wszystkie zergowskie stwory stały zahipnotyzowane, słuchając głosu pana. A ten kontynuował. – Jednakże ich zadufanie będzie ich upadkiem. Gdyż w momencie, w jakim zabójca Zeratul zamordował Zasza, jego umysł zetknął się z mym, a jego wszystkie sekrety stały się znane mnie. Zasięgnąłem z jego umysłu skrywaną lokalizację Aiur, rodzimej planety protosów. Nastał ten moment, moje dzieci. Szukanie zostało zakończone. Wkrótce zaatakujemy Aiur bezpośrednio.

Gniew zergów znalazł swe ujście, furtka do świata protosów została otwarta.

- Teraz jednak musimy upewnić się, że Mroczni Templariusze nie skrzywdzą już nikogo. Zastawimy na nich pułapkę, którą poprowadzisz ty, Kerrigan. – Powiedział Daggoth, kierując słowa do Królowej.

Z uwagi na fakt, że Mroczni Templariusze wciąż byli obecni na Char, Kerrigan przygotowała swój rój. Nadświadomość stworzyła ją w jednym celu – by zabijać. Królowa Zergów rozkazała powić więcej istot, które zmiażdżą tajemniczych protosów. Jak poprzednio tak i teraz, w furii i gniewie, ruszyła na kosmitów, nie pozostawiając nikogo przy życiu.

- Ponownie nuży mnie rzeź twych podwładnych. – Mówiła Kerrigan głośno, zarówno werbalnie zwracając się do nieobecnego protosa, jak i korzystając z tych samych sieci, co przy kontakcie z mózgami. – Czyżby mocarny templariusz stracił swą niezawodną odwagę? – Zakpiła Kerrigan.

- Doskonale powiedziane, nałożnico zergów. – Odpowiedział jej nieznany głos. – Jednakże nie sądź iż tym, którzy zadają ciosy z cienia, brak odwagi by stawać w świetle. Dobrze byś zrobiła zaniechując tego ataku.

- Wydajesz się zbyt pewny swoich zdolności, Mroczny. Nie jestem beznadziejnym mózgiem, by dać się zabić spod zasłony cienia. Jam jest Królową Ostrzy i samo me spojrzenie obróci cię w popiół. Ty i tobie podobni jesteście dla mnie obelgą. Przygotujcie się, gdyż wkrótce zostaniecie zapomniani.

Kerrigan nie przerywała swego ataku ani na chwilę. Ultraliski, które wkroczyły na pole bitwy, swymi ogromnymi kłami rozbijały wszystko, co napotkały na drodze.

- Protosi, poznacie mój gniew! – Mówiła Królowa Zergów, stojąc na ciałach zelotów. – Poznacie furię Królowej Ostrzy!


Tassadar i Mroczny Templariusz Zeratul przetrwali okrutny atak Kerrigan, jednak ich armie templariuszy zostały zdziesiątkowane. Kerrigan, pozostawiona w tyle by wytropić i zlikwidować pozostałości protoskich wojowników, rozpoczęła przeszukiwanie płonących ziem Char za swym nieuchwytnym celem.

W międzyczasie niezliczony rój zergów przeszedł przez czarną dziurę, teleportującą ich do z dawna wyszukiwanej lokalizacji. Oto zaczęła się inwazja na znienawidzony dom protosów, Aiur.

- Moje dzieci! – Rozbrzmiewał głos Nadświadomości w głowach zergów. – Zwycięstwo jest przed nami. Oto nad światem Aiur zegnie się najsilniejszy znany gatunek w kosmosie, a wtedy staniemy się najwspanialszymi z dzieci stwórców. Będziemy…

Doskonali.

Jednak zanim to nastąpi – kontynuowała dalej Nadświadomość – przygotowania muszą zostać poczęte. Musimy zdobyć kryształy khaydarin, gdyż to wewnątrz nich drzemie potęga, jakiej protosi nie są nawet w stanie pojąć.

Daggoth, mózg towarzyszący najważniejszym poczynaniom zergów, od jego zasiedlenia na Char, po obronę poczwarki Kerrigan, wyruszył po kryształy khaydarin. Przedostał się ze swym rojem przez zastępy protosów – zupełnie zresztą nieprzygotowanych na inwazję roju. Sekretna lokalizacja planety nie była nikomu znana, a każdy protos prędzej oddałby życie za Aiur, niż zdradził jej położenie.

- Kryształy zostały zebrane. – Zameldował Daggoth. Uwolniona z nich energia, której istotę spośród wszystkich zergów pojmowała tylko Nadświadomość, pozwoliła przenieść rój w znacznie szybszym czasie. Teraz nadrządcy ponuro wisieli w przestrzeni nad planetą, zwiastując jej koniec. Przed całkowitą rzezią protosów pozostała już tylko jedna rzecz do zrobienia. Rolą kryształów khaydarin nie było wsparcie teleportacji zergów.

- Istnieje świątynia, ukryta niedaleko od ula, postawiona na najświętszej ze świętych ziemi. Choć zrodziłem się widząc mijające, niezliczone milenia, świątynia, którą musimy podbić jest jeszcze starsza. Została ona wzniesiona przez moich stwórców Xel’Naga i jest znakiem, w którym Xel’Naga pierwszy raz pojawili się na Aiur. Musimy ją oczyścić, a kryształ khaydarin umieścić tam – kontynuowała swój przekaz Nadświadomość. – Dopiero wtedy droga będzie gotowa. Oto w tamtym miejscu będę mógł się objawić.

Rozpoczęło się oblężenie świątyni. Protosi mieli czas na przegrupowanie się i zebranie swoich wojowników, którzy ze wszystkich sił starali się odeprzeć zergi. Opór jednak okazał się za słaby. Zergi zwyciężyły i gdy w końcu udało im się utorować drogę do świątyni, kryształ został tam pozostawiony, a prawdziwy powód nienawiści zergów do protosów – odkryty. Nadświadomość przemówiła:

- Teraz tajemnice skrywane od tak dawna, zostaną wyjaśnione a historia poznana. Protosi również zostali stworzeni przez Xel’Naga, obdarowani czystością formy, a my byliśmy drugim tworem, błogosławionym czystością esencji. W rzeczy samej, nasze dwa gatunki to inne części tego samego kształtu. Wkrótce dwie rasy staną się jedną, a wtedy wszyscy poczują gniew nieskończonego roju, gdyż godzina sądu nadchodzi.

Komentarze

Pandem 24. Marzec 2017 - 12:29
Witam po przerwie od SC2, czy organizujecie nadal jakieś terranskie wtorki, piątki lub inne poniedziałki? :)
Obrazek użytkownika SpaceWing
SpaceWing 24. Marzec 2017 - 22:17
Hej, sorry że dopiero teraz odpisuję.
Jeśli chodzi o wskazówki i wdrożenie się do gry, zobacz co robi ForAiur na swoim YT (nie tylko dla terran)
https://www.youtube.com/watch?v=eWNkx5Ma9GI&index=1&list=PL1hPcCC37itvvD0Ey0MQiQUpKzmbII5hN

Dodatkowo mamy grupę do gry na FB https://www.facebook.com/groups/TreningiSC2/ , wparto wbić i może kogoś złapiesz i coś się pogra.

Odwiedzaj nas regularnie - niedługo znajdzie się więcej info które może Cię zainteresować.

Piotrek
Pandem 27. Marzec 2017 - 13:07
Należę do grupy od dawna i we wcześniejszych eventach brałem udział (wtedy turnieje BSG). Fajnie by było gdybyście wrócili do "rasowych dni" na TSie i ze streamem. Zergowe piątki, Terrańskie Wtorki itp. Pzdr.