Protoskie problemy w domu. Historia Starcrafta, cz. 8

Protoskie problemy w domu. Historia Starcrafta, cz. 8

Nadświadomość zergów odniosła sukces po inwazji na protoską planetę i zakorzeniła się w niej. Międzyczasie, gdy jej złowrogie sługusy panoszą się po powierzchni Aiur, dzielni protosi szykują się do zbliżającej się rzezi.

Dwa dni po inwazji, protosi zebrali się by wysłuchać jednego z przywódców. Był on wysłannikiem protoskich władców i przynosił informacje, o decyzjach Konklawe.

- En Taro Adun. – Zaczął Sędzia Aldaris. – Przysyła mnie Konklawe, aby wspierać radą i doświadczeniem. Poprzedni Egzekutor, Tassadar, otrzymał dyspozycję powstrzymania zergów przed rozprzestrzenieniem się w terrańskim sektorze. Zainfekowane światy miały spłonąć. Jednakże zlekceważył on swój rozkaz, próbując zniszczyć zergi i oszczędzić ludzi przed płomieniami. Jasne jest, że Tassadar nas zawiódł. – Protoskie przemówienia trwały długo, a nikt ze zgromadzonych nie przerywał. Aldaris kontynuował. – Konklawe wskazało, że naszym pierwszym priorytetem jest umocnienie obrony. Placówka na Antioch nie może paść pod naporem zergów, dlatego należy wzmocnić jej pozycję. Pretor Fenix podjął się już tego działania.

Sytuacja na Antioch wydawała się dramatyczna. Poprzedni atak przepuszczony przez zergi skierowany był głównie na próbnikach, wybijając je w pień. Dzięki dzielnej obronie Fenixa i zelotów, Nexus przyzwał budowniczych, który z czasem umacniali budowle i wznosili wieże obronne.

- Walczyłem na setkach planet, nigdy jednak nie przypuszczałem, że przyjdzie mi to robić na Aiur… - Skomentował ponuro Fenix, przechodząc się przez łąkę wyścieloną zergowym truchłem. – Zergi z pewnością są godnymi rywalami. – Dodał, dobijając czołgającego się zerglinga.

Tej samej nocy Sędzia Aldaris zwołał spotkanie, tym razem tylko dla dowódców.

- En Taro Adun. Wasza obrona Antiochu odnowiła moją wiarę w kastę Templariuszy. Przyznam, że dezercja Tassadara wstrząsnęła mą wiarą. – Nagle wtrącił się nowy głos.

- Zaprawdę, Aldarisie? Marzyłbym, aby Sędzia pokładał większą wiarę w swych braci Templariuszy.

Iluzja Tassadara pojawiła się na radzie. Wszyscy w skupieniu oglądali to, co miało się stać i nikt nie śmiał się odezwać.

- Tassadar! Gdzie się podziewałeś? – Zapytał wściekle Aldaris.

- Zamilcz, Sędzio. – Przerwał ponownie Tassadar. – Nie mamy czas do stracenia, mam wam wiele do powiedzenia. Jak wiecie, zergi zniknęły po upadku terrańskiego świata Tarsonis i choć Konklawe zabroniło mi powrotu do naszego domu, zmuszony byłem tego zaniechać. Potężne psioniczne wezwanie przyciągnęło mą uwagę do samotnego, pustego świata Char. Jednakże na wezwanie odpowiedzieli również inni. Na Char zetknąłem się tymi, którzy niegdyś byli naszymi braćmi – z Mrocznymi Templariuszami.

- Zadawanie się z Upadłymi jest herezją! – Wybuchnął Aldaris.

- Wystarczy! – Krzyk Tassadara miał większą moc niż komentarze Aldarisa, dlatego zamilkł, a atmosfera stała się jeszcze gęstsza. – Wysłuchajcie mnie, ponieważ wiele się nauczyłem od Prałata Mrocznych Templariuszy, Zeratula. Nadświadomość kieruje swymi podwładnymi przez stworzone przez siebie mózgi. Zabijając mózgi, powstrzymamy rój.

- Tassadar może mieć rację – poparł go dotychczas milczący Fenix. – Jeśli utrzymamy zergi zajęte, mój oddział będzie w stanie przebić się ich obwód i zabić abominację.

- Modlę się, że możemy ci ufać, Tassadarze. – Mówił Aldaris, podejrzliwie przyglądając się iluzji. – Już teraz wyczuwam skazę Upadłych, która zatruwa ci umysł. Musisz natychmiast powrócić na Aiur!

- Moje obawy dotyczą bezpieczeństwa Aiur, a nie osądu Konklawe. Powrócę, gdy będzie ku temu czas.

Tassadar zniknął, a Aldaris polecił wykonanie jego planu. Fenix ze swym oddziałem przebił się przez obronę zergów, rozprawiając się z mózgiem. Pretor zdecydował się pozostać na planecie, by obserować zachowanie roju i donieść radzie o tym, co teraz będzie się działo. A już dwie godziny później raportował on o sytuacji.

- Przynoszę straszliwe wieści. Mózg, którego zdawało nam się, że zabiliśmy, powstał na nowo. Sponiewierane ścierwo kreatury poddane zostało reinkarnacji pomimo wielkich obrażeń, które mu zadaliśmy. Już teraz mózg kieruje dalej pomiotem, przygotowując się do następnego ataku. – Zakończył swój meldunek Fenix.

- Jest, jak się obawiałem. – Od razu podjął Aldaris. Miał już gotową odpowiedź i sprawiał wrażenie, jakby o wszystkim wiedział już szybciej. – Szaleństwem było wierzyć, że Tassadarowi można ufać. Konklawe nie prędko zapomni o jego bezmyślnej zdradzie. Bez względu na to, musimy pozostać stanowczy. – Zakończył temat Tassadara. – Atakując bezbronny mózg nie jest drogą, którą podąża prawdziwy protoski wojownik! Zalejemy wrogi rój potęgą i furią, która jest naszym dziedzictwem! – Aldaris uniosł kończynę, którą można uznać za rękę. Przed nim pojawił się obraz mapy. – Zaatakujemy wszystkimi siłami Scion, który padł pod naporem zergów. Nadszedł czas, by zergi poczuły gniew Synów Aiuru! Fenixie – zwrócił się nagle do Pretora – zostaniesz na Antioch z niewielkim oddziałem i będziesz go bronić, gdyby miało dojść do jakiegoś ataku.

- Niech Adun będzie z wami. Przynieście rychłą śmierć wrogom Aiur.

Protosi przygotowali się do ataku. Wojsko prowadzone przez Aldarisa wypalało każdą istotę i skrawek ziemi, które zostały zanieczyszczone przez zergi. Flota powietrzna czyściła niebo, a słońce znów padło na zielone lasy i dżungle Aiur. Przez moment wydawało się, że choć na chwilę uda się zapomnieć o wojnie. Nagłe wezwanie Fenixa przez urządzenia komunikacyjne wyrwały Aldarisa z rozmyśleń.

- Antioch jest oblężone. Zaatakowały nas wielkie oddziały zergów. – Meldował pośpiesznie Fenix.

- Pretorze, musicie jak nadłużej utrzymać pozycje. – Powiedział Aldaris, jakby Pretor nie walczył tam o swoje życie. – Walcz dzielnie, Fenixie i wiedz, że bogowie czuwają nad tobą. En Taro Adun!