"Queen of Blades", czyli książkowe wakacje w Sektorze Koprulu

"Queen of Blades", czyli książkowe wakacje w Sektorze Koprulu

Wakacje - okres, w którym wielu z nas ma znacznie więcej czasu na oddanie się ulubionej grze. Co jednak w sytuacji gdy internet w pensjonacie zawodzi, w namiocie brak zasilania lub po prostu chcemy chwili przerwy od migającego ekranu?

Od zawsze uwielbiałem czytać książki. Pochłanianie w okresie wakacyjnym ogromnej ilości treści pisanych stało się moim corocznym rytuałem. Czas urlopowych upałów często dzieliłem więc między komputerem a książką. Dziś chciałem podzielić się z Wami moimi wrażeniami ze swojej ostatniej lektury - Queen of Blades, Aarona Rosenberga.

Powiedzmy sobie szczerze - powieści rozpisane w światach gier nie zawsze cieszą się uznaniem krytyków, czytelników, czy wreszcie fanów danego tytułu. Zarzuca im się często słabo zarysowanych bohaterów, brak rozbudowanych opisów świata gry oraz bardzo przewidywalną akcję. Utarła się wręcz opinia, że gracz sięgający po książkę jest mało wymagającym czytelnikiem, czego dowodem może być chociażby kontrowersyjna wypowiedź Andrzeja Sapkowskiego. Twórca uniwersum Wiedźmina w dość niewybrednych słowach wypowiedział się o problemach z popularnością jego książęk po ogromnym sukcesie kasowym gier studia CD PROJEKT RED.

Również gry studia Blizzard, osadzone w uniwersach Diablo, Warcrafta czy Starcrafta, doczekały się swoich papierowych rozszerzeń. Ostatnimi czasy zapoznałem się z dwoma tytułami książkowymi: Wojna Grzechu, autorstwa Richarda A. Knaak'a (Diablo), oraz Queen of Blades Aarona Rosenberga (Starcraft).



Pierwszy z wymienionych tytułów dotyczy wczesnych dziejów Sanktuarium, z czasów gdy Niebiosa nie zdawały sobie jeszcze sprawy z jego istnienia. Tom skierowany jest przede wszystkim do czytelników, którzy pragną poszerzyć swoją wiedzę "historyczną" o świecie Diablo, oraz o genezie Nefalemów. Ta jakkolwiek przewidywalna historia z niezbyt angażującymi bohaterami oddaje jednak bardzo dobrze klimat serii gier, znany zwłaszcza z Diablo II. Osoby, które tęsknią za ponownym zanurzeniem się w świat Sanktuarium bez wątpienia nie odejdą po lekturze niezadowolone.



Kolejny tytuł, który chciałem Wam przedstawić przypadł mi do serca o wiele bardziej. Queen of Blades opowiada historię Sary Kerrigan dobrze znaną z pierwszej odsłony gry Starcraft. Głównym bohaterem jest Jim Raynor, stojący na czele nielicznej, lecz oddanej grupy buntowników. Pomimo znacznych sukcesów w wojnie podjazdowej przeciwko znienawidzonemu ex-towarzyszowi broni, Arcturusowi Mengskowi, były szeryf wciąż nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką wyrwała w nim utrata ukochanej. Wizja pozostawionej na Tarsonis Sary, nie mającej najmniejszych szans w zetknięciu z furią roju, nie przestaje dręczyć naszego bohatera w snach. Z czasem wizje stają się dużo bardziej intensywne i prowadzą Raynora na Char, jałową wulkaniczną planetę na peryferiach sektora. Zdesperowany Jim prowadzi ekspedycję na powierzchnęi planety w nadziei, że jest jeszcze szansa uratowania Kerrigan. Szybko orientuje się jednak, że wołanie Sary poprzez pustkę dotarło nie tylko do niego. Na planecie lądują dwie niezależne ekspedycje Protosów, reprezentujące odmienne frakcje - Nerazimów i Khalaitów. Czy nowo poznani przywódcy - Zeratul i Tassadar przyniosą ludziom całkowitą zagładę, czy staną się cennymi sojusznikami? Pośród wszystkich tych pytań i wątpliwości jedno jest pewne - na planecie czai się groza, nieznana do tej pory tak ludziom jak i przedwiecznym Protosom.

Tak pokrótce rysuje się fabuła książki Aarona Rosenberga. Prezentuje ona losy bohaterów bardzo wyrazistych i dobrze znanych ze scenariusza Starcrafta. Same wydarzenia opisane w książce, stanowią stosunkowo wierne odbicie akcji znanych z gry, mimo to nie byłem znużony przeżywaniem wydarzeń z Char po raz kolejny. Przeciwnie, książka stanowiła bardzo udane uzupełnienie historii znanej z gry. Autor w udany sposób wykorzystał możliwości tekstu pisanego do przekazywania odczuć i emocji bohatera, co jest znacznie trudniejsze w grze komputerowej. Dzięki wewnętrznym monologom Raynora, opisom jego wizji szczęśliwego życia z Kerrigan, wspomnień o poległych towarzyszach, bohaterowie sagi dobrze znani z gier nabierają w oczach czytelnika nieco większej głębi i łatwiej nam zrozumieć ich motywacje. Za szczególnie udane uważam opisy kontaktów terrańsko-protoskich, które zręcznie oddają specyfikę i podziały tej starożytnej rasy.

Na koniec uwaga językowa: książkę czytałem w języku Angielskim. Na dzień dzisiejszy dzieło Rosenberga nie doczekało się polskiego tłumaczenia. Nie zrażajcie się jednak tym już na wstępie: autor posługuje się językiem bardzo zrozumiałym, z którym bez problemu poradzi sobie każdy, kto grywa po angielsku w gry komputerowe. Przeczytanie książki osadzonej w uniwersum Starcrafta w oryginalnej wersji językowej może być świetnym pretekstem do szlifowania swoich umiejętności językowych, w niewymuszony i przyjemny sposób.

Queen of Blades według mnie doskonale odpowiada opisowi idealnej książki na wakacje - wartka akcja, interesujący bohaterowie oraz plastycznie opisany świat. Można by wytknąć autorowi kilka niedociągnięć, jak bardzo pobieżne opisy Protoskiej technologii czy niezbyt zróżnicowane schematy starć z Zergami. Nie przeszkadza to jednak w całościowym pozytywnym odbiorze tej książki, która w niejednym czytelniku przywróci wspomnienia miłych chwil spędzonych w Starcrafcie. Również osoby nieznające realiów sektora Koprulu po przeczytaniu tej książki otrzymają skompresowany obraz tego świata. Kto wie, może ktoś z nich zostanie tu na dłużej?