Cisza przed Burzą. Recenzja. Konkurs.

Cisza przed Burzą. Recenzja. Konkurs.

18 lipca 2018 na półki trafiło najnowsze dzieło Christie Golden pt. World of Warcraft: Cisza przed burzą. Autorki nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi serii książek ze świata Warcraft – znamy ją z takich powieści jak Arthas, przebudzenie Króla Lisza czy Narodziny Hordy. Zresztą, książki serii World of Warcraft cieszą się w Polsce coraz wiekszą popularnością – wyrazy uznania należą się tu wydawcy, tj. Wydawnictwu Insignis, które dba o przekład i atrakcyjną oprawę wizualną tytułów.

UWAGA! Dalsza część recenzji może zawierać spoilery i opisy fragmentów fabuły.

Tym razem mamy doczynienia z prologiem do nadchodzącego dodatku Battle for Azeroth, którego premiera zbliża się wielkimi krokami (14 sierpnia). Golden w swojej powieści ukazuje powoli narastający konflikt między Hordą a Przymierzem, między Anduinem a Sylvaną. Płonący Legion, największe zagrożenie wszystkiego co istnieje, zostaje w końcu pokonane. Sargeras – Pan Płonącego Legionu, upadły tytan – zanim zostaje unieszkodliwiony przez Panteon, zadaje Azeroth straszliwą ranę. Ciskając w akcie desperacji potężną klingę, dotkliwie rani śpiącą w sercu planety tytankę. Wydobywająca się z jej rany essencja krystalizuje się w azeryt, minerał o potężnej mocy. Zanim jednak dowódcy obu frakcji zaplanują swoje następne ruchy, czeka ich spełnienie istotnego obowiązku – uhonorowania zmarłych. Tymczasem, dowiadują się o odkryciu nowego minerału – azerytu. Do czego doprowadzi to odkrycie?

Powieść w wydaniu Insignis prezentuje się bardzo dobrze – i to zarówno w dłoni, jak i na półce. Dobre jakościowo materiały i oprawa wizualna pasująca do pozostałych książek serii to tylko niektóre z zalet. Wielu doceni atrakcyjną rycinę okładki prezentującą liderów obu stron konfliktu.

Jedynym, co nie odpowiada mi w polskich wydaniach, to decyzja dotycząca tłumaczenia nazw lokacji i bohaterów. Choć jest to zgodne z polityką dostępności w docelowym języku, realizowaną konsekwentnie przez Blizzarda, to jednak angielskie nazewnictwo bardziej przypadło mi do gustu. Oczywiście, nie zaskakują one po latach obecności w samych grach, wciąż jednak jest to moim zdaniem pięta achillesowa krajowych edycji, nie oddając w pełni gry słów i znaczenia oryginałów. W dalszym jednak ciągu owacje na stojąco należą się Dominice Repeczko za przetłumaczenie całości naprawdę wiernie i z zachowaniem tylu niuansów językowych, na ile to było możliwe.

World of Warcraft: Cisza przed Burzą to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Warcrafta, zarówno kontynuującego swoją przygodę w nadchodzącym dodatku, jak też początkującego. Warto wspomnieć, że wydarzenia zawarte w książce są kanoniczne (a więc należące do głównej fabuły całego Universum), co czyni ją jeszcze bardziej godną polecenia dla każdego maniaka lore Warcrafta. Taka nasza "MUST READ".

Pozostaje już tylko jedno – odpowiedź na pytanie: “jak ją zdobyć?”. Drogi są dwie, stojące w opozycji do siebie. Opcja pierwsza to zakup – cena okładkowa to 40zł, jednak wersję drukowaną można zdobyć za ok. 25zł; zakup e-booka to natomiast niecałe 30zł, chyba, że macie abonament w którejś z cyfrowych repozytoriów – wówczas nie wydacie ani grosza więcej! Ale, ale, wspominaliśmy o dwóch opcjach, zatem jaka jest druga?

KONKURS! Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Insignis mamy dla Was aż 10 egzemplarzy do rozdania. Gdzie i kiedy? Zasady konkursu ogłosimy już wkrótce na naszym profilu w serwisie Facebook. Nie możecie go przegapić!

UWAGA! Przy realizacji konkursu, obowiązuje nasz ramowy regulamin.


---
Autorem recenzji jest Marek „Nelo” Kopyra. Korekta i treści dodatkowe: Krzysztof „NoiRioN” Borowiak. Grafika: Gabriela „Gabs” Darasz.

Komentarze

drakkai 6. Sierpień 2018 - 23:52
Ja się wziąłem za wersję angielską i nie żałuję, w końcu nie muszę się zastanawiać o kogo lub o jakie miejsce chodzi. Strasznie mnie zawsze wkurza jak muszę czytać o Wichrogrodzie, Sylwanie Bieżywiatr, Maiev Shadowsong zwanej Pieśnią Cieni, Dolinie Dławiących Pnączy, Górze Czerwonej Grani czy o Klanie Czarnej Skały z Czarnej Góry...