Spotkanie z Historią- Durotan

Spotkanie z Historią- Durotan

Wczoraj odbyła się polska premiera filmu Warcraft. Niektórzy szaleją z zachwytu, niektórzy płaczą z rozczarowania. Postanowiliśmy przybliżyć Wam kluczowe postaci filmu, z perspektywy historycznej. Ocenę, czy filmowa postać bardzo odbiega od tej z gry czy książek, zostawiam Wam.

Pierwsze spotkanie rozpoczniemy z Durotanem.

Durotan był synem Garada, wodza Frostwolf Clan (Klanu Mroźnego Wilka) i szamanki Geyi. Jego przeznaczeniem od początku było przejęcie władzy nad klanem po śmierci ojca.

W młodzieńczych latach Durotan wyróżniał się wrażliwością, jego głównym pragnieniem było przede wszystkim lepsze jutro. Świadomość tego co go otacza- świata i stworzeń dookoła niego, była postrzegana jako pierwszy krok do pozostania Szamanem jak jego matka. Jednak nie to było mu pisane.

Oshu’gun na zawsze zostało w pamięci Durotana. Tam poznał swojego przyjaciela- Orgrima,.

Orgrim pojawił się w Oshu’gun wraz ze swoim klanem Blackrock (Czarna Skała) aby wraz z innymi klanami świętować Kosh’arg, które miejsce ma dwa razy w roku- na wiosnę i jesień.

Odbywały się wtedy ważne rozmowy przywódców, a klanowi Szamanie mieli okazję odwiedzić duchy własnych przodków. Zaciekawiony Durotan wymknął się, aby podpatrzeć dorosłych wodzów, jak całe zebranie wygląda, jakie sprawy zostaną poruszone. Tak właśnie natknął się na młodego orka z innego klanu. To spotkanie rozpoczęło wielką przyjaźń, ignorując totalnie wszystkie przeszkody między Mroźnymi Wilkami a orkami Czarnej Skały.

Durotan i Orgrim bardzo często wystawiali sami siebie nawzajem na różne próby- siły, szybkości, sprytu. Jedna z takich prób mogła być tragiczna w skutkach. Orkowie postanowili ścigać się poprzez lasy Terrokar. Zostali jednak zaatakowani przez olbrzymiego Ogra. Niewiele myśląc, po prostu uciekli. Żaden z nich nie przeszedł jeszcze rytuału przejścia, ani też żaden z nich nigdy wcześniej nie polował na ogra. Dobre duchy jednak czuwały nad Durotanem i jego kompanem, albowiem pojawili się łucznicy Draenei, którzy zabili ogra ścigającego dwóch orków. Restalaan zaimponował Durotanowi nie tylko odwagą i umiejętnościami, ale także gościnnością. Lider grupy patrolującej las zaoferował młodzieńcom schronienie na noc w ukrytym mieście- Telmor. Miasto odwiedziła także inna ważna osobowość- Prorok Velen, lider rasy Draenei.

Durotan wraz z Orgrimem zostali zaproszeni na posiłek wraz z Prorokiem. Velen był bardzo zaciekawiony opowieściami Orgrima, jednak zasmucił go ogrom informacji o przelewanej krwi. Durotan milczał. Skupiał się na zrozumieniu Proroka. Jednak jego ciekawość wzięła górę. Skorzystał z okazji aby dowiedzieć się więcej o obcej mu rasie, zwyczajach, magii jakiej używali.

Kiedy młodzieńcy w końcu znużeni wydarzeniami dnia i wieczoru zapadli w sen, szamanka Kashur została odwiedzona we śnie przez swojego przodka z misją, aby wraz z nią Durotan odwiedził Oshu’gun raz jeszcze.

Tak też się stało. Durotan tuż po rytuale przejścia w dorosły etap jego życia oraz po jego pierwszym samotnym polowaniu wybrał się z Kashur do Oshu’gun. Ork nie do końca rozumiał dlaczego. Miejsce to było przecież święte dla szamanów, a on nie był jednym z nich. Kashur także nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie. Po dotarciu do Oshu'gun wszystko stało się jasne. Tal’kraa, przodek Kashur, nie został zauważony przez Durotana, który jednak czuł czyjąś obecność. Jego los został przypieczętowany- nie zostanie on szamanem.


Wyczuwam... Coś Tal'kraa powiedział. Myślałem, że będzie szamanem, ale jeśli nie widzi mnie teraz, to nigdy nie zobaczy. Mimo tego, że nie będzie mógł rozmawiać z przodkami ani panować nad Żywiołami, jego przeznaczeniem jest coś wielkiego. On będzie ważnym atutem klanu Mroźnego Wilka ...dla wszystkich swoich ludzi. Czy On będzie ... bohaterem? Kashur zapytała. Orkowie dążyli do utrzymania kodu odwagi i honoru, ale tylko nieliczni byli na tyle silni, aby ich nazwiska zostały wyryte w pamięci potomnych. Nie mogę powiedzieć. odparł Tal'kraa. Szkol go dobrze, Kashur, bo jedno jest pewne: z jego linii przyjdzie zbawienie.

Po powrocie do swojego klanu Durotan poznał Drakę. Zauroczony jej siłą, zawziętością i pięknem zabiegał o jej względy. Szybko stali się parą, mimo początkowego odrzucenia ze strony Draki.

Tragedia miała dopiero nadejść. Ojciec Durotana, Garad, został zabity przez podczas walki z ogrami i gronnami. Młody ork, na mocy praw dziedziczenia, został przywódcą klanu, był na drodze przeznaczenia, którą Tal’kraa wyczuwał.

Narodziny Hordy

Kiedy Ner’zhul wezwał wszystkich wodzów orczych klanów do Oshu’gun, by obwieścić im wrogość rasy Draenei, Durotan nie widział co ma o tym myśleć. Nie do końca wierzył w to przesłanie, zwłaszcza po doświadczeniach jakie zdobył za młodu. Był pewny, że z zebranych tu orków, bardzo niewielu miało jakąkolwiek styczność z rzekomymi wrogami. Przecież rozmawiał z wodzem Draenei, otrzymał od nich schronienie i zawdzięczał im własne życie. Tym bardziej zadziwiła go postawa jego nadal najlepszego przyjaciela, który początkowo również zdziwiony zarzutami wobec Velena i jego podwładnych, uwierzył w przesłanie Ner’zhula i postanowił chętnie uczestniczyć w ataku na Draenei.

Małomówność Durotana w tej sprawie nie umknęła jednak Ner’zhulowi. Zlecił Mroźnemu Wilkowi spotkanie z Velenem u stóp Oshu’gan jako sprawdzian jego posłuszeństwa. Spotkanie to miało zakończyć się przyprowadzeniem Proroka do Ner’zhula. Durotan sprzeciwił się rozkazowi- nie zniewolił Velena, co więcej puścił go wolno, dostarczając jedynie kryształy ata’mal, które wódz draenei miał przy sobie.

Niedługo potem Ner’zhul przejrzał zamiary Kil’jaedena, a ten z kolei odkrył próbę nieposłuszeństwa orka na podstawie raportu Gul’dana. Ner’zhul został odsunięty i zastąpiony przez swojego ucznia. Gul’dan i orkowie, którym przewodził, natychmiast zaczęli obierać ścieżkę czarnoksięskiej magii. Durotan przyglądał się jak duchy przodków opuszczają szamanów z jego klanu a Żywioły nie są im posłuszne. Nie chcąc zwrócić po raz kolejny na siebie uwagi, zezwolił na praktyki Gul’dana. Ledwo powstrzymywany gniew i niezadowolenie z takiego obrotu spraw nie pozostały jednak niezauważone. Durotan otrzymał ostatnie zadanie- albo okaże się lojalny nowo powstałej Hordzie, albo los jego klanu zostanie przypieczętowany. Telmor, piękne miasto, które odwiedził za młodu, miało zostać zniszczone.


Blackhand, marionetka Gul’dana, stał teraz na czele Hordy i to właśnie on niezadowolony z postawy Durotana wydał rozkaz ataku na Telmor. Doskonale także wiedział, że to właśnie Durotan wraz z Orgrimem byli w tym mieście za młodu, a wódz Mroźnych Wilków ma niesamowicie dobrą pamięć. Wiedział też, że Durotan pamięta jak się tam dostać- gdzie jest kryształ, który sprawia, że miasto pozostaje w ukryciu a także sentencję wypowiadaną przez Restalaana. Durotan był kluczem. On też to wiedział. W jego rękach leżał los nie tylko jego własny czy Draki, ale także całego klanu.

Zaatakował. Draenei, którzy kiedyś zaoferowali mu schronienie ginęli jeden po drugim. Restalaan stracił swoje życie z ręki tego, któremu życie uratował. Durotan zadał szybki cios, śmierć nadeszła szybko i bezboleśnie. Przeklinał to co zrobił, pragnąc by śmierć zabrała jego.

Ta jednak nie nadeszła. Telmor zostało zniszczone.

Choć Durotan udowodnił swoją lojalność wobec Hordy, Blackhand nadal mu nie ufał. Gul’dan jednak go potrzebował. I to żywego. Durotan cieszył się szacunkiem wśród orków i innych klanów, mimo, że kwestionował każdy ruch i każdy plan swojego przywódcy.

Ner’zhul niezadowolony, cierpiący wręcz, widząc co dzieje się z Hordą postanowił udaremnić przynajmniej w częsciowo kolejny plan Gul’dana. Durotan, który cierpiał równie mocno co Ner’zhul, był bardzo zaskoczony otrzymanym listem. Zostaniesz poproszony o wypicie napoju. Odmów. To krew skrzywionych dusz, która także skrzywi twoją i każdego kto ją wypije. Zniewoli cię na zawsze. Przysięgam na wszystko co kiedyś kochaliśmy, odmów.

I odmówił. Przeciwstawił się Gul’danowi, Blackhandowi, reszcie Hordy, odmawiając wypicia Krwi Mannorotha. Nie zdradził jednak dlaczego, wspomniał jedynie, że wybrał to co według niego jest najlepsze. Orgrim także odmówił wzięcia udziału w rytuale, mówiąc iż nie zasługuje na ten zaszczyt.

Gul’dan był wściekły.

Po dopełnieniu się rytuału, Horda zaatakowała swój ostatni cel- Shattrah. Miasto zostało zdobyte przez żądnych krwi orków. Tak szybko jak plan się powiódł i miasto upadło, Kil’jaeden zniknął usatysfakcjonowany zemstą przeciwko Velenowi, a Horda zwróciła się przeciwko sobie. To właśnie wtedy Gul’dana odwiedził Medivh opętany przez Sargerasa i nakazał budowę portalu między Draenorem a Azeroth- światem Medivha.

Po przejściu Hordy przez portal, do Azeroth, Durotan i jego klan został wygnany.

Wygnanie

Reszta historii Durotana jest znana. Został ojcem Orka, który jest równie wyrazistą postacią jak jego ojciec. Durotan, widząc, że nie wszystko stracone i że jego klan ma nowego przywódcę wyruszył na poszukiwanie swojego przyjaciela- Orgrima.

Orgrim Doomhammer, który pokonał Blackhanda i był teraz przywódcą Hordy, ucieszył się widząc starego kompana. Durotan wyjawił wszystko co wiedzial o Gul’danie, o spiskach, układach z demonami. Orgrim zaś obiecał pomóc Durotanowi wysyłając go w bezpieczne miejsce. Gdyby nie szpiedzy Gul’dana, którzy byli obecni z obozie nowego wodza, kto wie jak historia by się potoczyła. Zaraz po dotarciu do kryjówki, Durotan i Draka zostali zaatakowani. Durotan, ciężko ranny, nie zdołał walczyć dalej, mimo, że udało mu się zabić przynajmniej jednego z napastników. Thrall został osierocony tego dnia.

Z linii Durotana nadeszło zbawienie, jednak Durotan miał nigdy nie dożyć tego dnia.

Tu leży Durotan - pierwszy wódz klanu Mroźnego Wilka i ojciec naszego szlachetnego Wodza Wojennego, Thralla. Był on najdzielniejszy z naszego rodzaju - zdradzony przez tych, którzy chcieli zobaczyć swój lud zniewolonym. Durotan oddał swe życie, by nasza wolność mogła zostać odzyskana. Oddajemy mu cześć - i dziedzictwu, które przekazał poprzez swego syna.

--Drek'Thar, Szaman Mroźnych Wilków.